Jacek Dobrowolski

#

DLA DARKA

przyjacielu
byłeś lekarzem z powołania
czułeś cierpienie bliźnich
prowadziło Cię współczucie
harowałeś
wyrywając ich ciemności
grałeś i śpiewałeś
dla nich
i zapomniałeś o sobie
nie posłuchałeś maksymy
lekarzu, lecz się sam
za dużo wziąłeś na klatę

choć teraz leżysz pod stosem kwiatów
odpoczniesz wśród gwiazd
Heraklesie

#

NA STAROŚĆ POECI ZASTYGAJĄ

Na starość poeci zastygają w pozach
w jakich chcieliby przejść do panteonu historii
na czele procesji lub pochodu
by w końcu zasiąść po prawicy lub lewicy Apolla
w zależności od przekonań

Pozują na wiecznych awangardystów
wzniosłe sumienia narodu
niezłomnych strażników języka
samotnych buntowników
wieszczów
nucąc piosnkę o sobie
mantrę kataryniarza

Ale po śmierci zazwyczaj
zamiast z honorami w mauzoleum
lądują w gabinecie figur woskowych
prowadzonym przez krytyków-kluczników
obcinających kupony wspomnień ze wspólnych bibek
sprzedających bilety wstępu do wzorcowych memuarów
o bohaterze, którego znali lepiej od niego samego
i stąd ich monopol na odkurzanie pamięci

A przecież najwięcej o poetach mogłaby powiedzieć
rozwiązująca języki Jaśnie Pani Wódka
raz kolorowa raz czysta jak łza dziewicy
która już tylu przytuliła do chudego łona
a także beztroska parka Lady Whisky i Lord Gin
nie mówiąc o stale roześmianej Pannie Wino
plotkarze
i jej wuju gadule Panu Pyfko

A przecież najwięcej o poetach mogłyby powiedzieć
ich wszystkie niedotykalskie muzy, byłe żony, potajemne
kochanki i opłacane spolegliwe siostry miłosierdzia

Jestem okrutny? Bynajmniej
Współczuję cierpiącym na wrażliwość
ale po co tak się znieczulać al-koholem
zamiast studiować al-Koran, al-chemię lub al-gebrę
i trzeźwo stawiać czoła morzu nieszczęść
wiosłując uparcie na drugi brzeg?

Tak łatwo jest ulegać legendom
o wielkich pijących antenatach
wiernych maksymie In vinoveritas
wziętej z eolskich pieśni
eleganckiego liryka Alkajosa En oinoialetheia
wielbiącego miodowy uśmiech Safony

Ale Alkajos rozcieńczał wino wodą w proporcjach
miara wody do dwóch miar wina
zachowując apolloński umiar
Jego młodszy kolega Anakreont również kochał napój
bogów
lecz potępiał pijaństwo godne barbarzyńskich Scytów
Zmarł mając lat 85
udławiwszy się winogronami
(podobnie jak Sofokles po 90-tce)
Zazdrosny Dionizos odebrał ich w końcu Apollonowi

Greccy poeci zastygli w marmurze
z lirami w rękach
zwieńczeni odurzającym wawrzynem
przysmakiem wszystkich pytii
Tym niemniej przestrzegam
naśladownictwo wzbronione
poza jednym

Liść bobkowy zły zapach z ust zabija
nie kładź go na krawędzi talerza
żuj powoli a może napiszesz sonet
o wawrzynowej jarzynowej
nim ostygniesz

#