PŁYTY, KTÓRE WARTO ZNAĆ

Mirek Sukiennik

Jean-Michel Jarre – The Concerts In China 1982

  1. The Overture
  2. Arpegiator
  3. Equinoxe 4
  4. Fishing Junks at Sunset
  5. Band in the Rain
  6. Equinoxe 7
  7. Orient Express
  8. Magnetic Fields 1
  9. Magnetic Fields 3
  10. Magnetic Fields 4
  11. Laser Harp
  12. Night in Shanghai
  13. The Last Rumba
  14. Magnetic Fields 2
  15. Souvenir of China

Człowiek jest przystosowany do adaptacji do zmieniających się warunków otoczenia. Mamy szczęście żyć w ciekawych czasach, gdzie obserwujemy, jak świat dookoła zaczyna wyglądać i funkcjonować inaczej. To, że każdy będzie miał przy sobie telefon z nieograniczonym dostępem do informacji jeszcze kilkadziesiąt lat temu było trudno wyobrażalne. Polska, dzięki członkostwu w Unii, doświadcza ogromnych zmian infrastruktury, dróg, wyglądu miast i mniejszych miejscowości. Oczywiście rozwój nie jest wszędzie taki sam, ale na pewno zmiany są ogromne.

Nie można jednak tego porównać z tempem i rozmachem, z jakim rozwijają się Chiny. Pierwszy raz odwiedziłem ten kraj w połowie lat 90. i zobaczyłem mieszankę starych i nadchodzących nowych czasów. Gdy niedawno miałem okazję ponownie odwiedzić Kraj Środka, nie mogłem wyjść z podziwu, jak szybko i jak ogromne zmiany tam nastąpiły. Oczywiście nie można zapominać jakim osiągnięto to kosztem, ale świat do tej pory niczego takiego nie widział i trudno to nam sobie nawet wyobrazić, bo nie mamy pojęcia o skali i wielkości tej transformacji. Nie ma jednak nic za darmo, a efektem przeludnienia, łatwości przemieszczania się i ekspozycji na nowe czynniki jest niestety pandemia COVID-19…

Po Rewolucji Kulturalnej i jej kilkudziesięcioletnim trwaniu władze Chin w końcu lat 70. zrozumiały, że dalsza izolacja uniemożliwia rozwój i potrzebna jest normalizacja stosunków ze światem Zachodu. Jednym z jej etapów było stopniowe otwieranie się na kulturę – w tym film i muzykę, a pierwszym zaproszonym do koncertów w Chinach był francuski kompozytor i wykonawca muzyki elektronicznej – Jean-Michel Jarre.

Maurice Jarre był jednym z najwybitniejszych kompozytorów muzyki filmowej. Na pewno każdy zna temat Lary z „Doktora Żiwago”, oprócz tego jest on też autorem muzyki do m.in. „Lawrence’a z Arabii”, „Ducha”. „Stowarzyszenia Umarłych Poetów”, ”Świadka” i „Fatalnego Zauroczenia”. Urodzony w 1948 roku Jean-Michel jest jego synem, ale skomplikowane relacje rodzinne spowodowały, że wychowaniem chłopca zajmowała się w Paryżu matka, a Maurice po separacji z żoną wyjechał do USA. Od dziecka chłopiec zdradzał fascynację muzyką. W młodości Jean-Michel przebywał po pół roku w Paryżu z matką, a pół roku z dziadkiem w Lyonie. Dziadek pracował w miejscowym radio i był konstruktorem sprzętu studyjnego oraz grał na oboju, a matka zapisała syna na lekcje fortepianu i trąbki, więc muzyka wypełniała jego życie. Grywał trochę w paryskich klubach jazzowych, zainteresował się także muzyką klasyczną i pierwszymi próbami spektakli łączących światło i dźwięk. Zauważył wtedy, że sama nowoczesna muzyka instrumentalna może zainteresować odbiorców, zrezygnował więc z pisania tradycyjnych piosenek i skupił się na utworach bez tekstu i wokalu. Zaczął uczęszczać do paryskiego Konserwatorium, zarabiając na studia malując i sprzedając obrazy, a także grając na wielu instrumentach w klubach i na wystawach.

W końcu lat 60 zaczęły powstawać pierwsze syntezatory i narodziła się muzyka elektroniczna. Jarre szybko się nią zainteresował i przeniósł się na kilka miesięcy do Kolonii, gdzie pracował w studiu wielkiego kompozytora i innowatora współczesnej muzyki klasycznej Karlheinza Stockhausena. Po powrocie do Paryża zaczął sam konstruować zestawy syntezatorów, magnetofonów wielościeżkowych i mikserów tworząc własne małe studio nagrań. Zaczął komponować muzykę do przedstawień, baletu, a także filmów reklamowych, telewizji i teatru. W 1972 roku wydał pierwszą płytę, ale nie została zauważona, pisał więc muzykę dla innych i przygotowywał nowy materiał. Nagrana w domowym studio i wydana w 1976 roku płyta „Oxygene” stała się momentem zwrotnym w jego życiu. Nowoczesne, rytmiczne brzmienie zdobyło dużą popularność, szczególnie hitowe nagranie „Oxygene IV”, które na liście przebojów w Anglii doszło do 4 miejsca, co jak na utwór instrumentalny jest niezwykłe, a płyta osiągnęła pozycję 2. Do dzisiaj sprzedało się ponad 13 milionów tego albumu, co jest najlepszym rezultatem jakiegokolwiek artysty francuskiego. Następne płyty – „Equinox” w 1978 i „Magnetic Fields” w 1981 to kolejne wielkie sukcesy. Ale w roku 1979 miało miejsce wydarzenie, które zdefiniowało dalszą karierę muzyka – na święto narodowe przygotował on wielki koncert na Placu Concorde łączący muzykę, światło i różne efekty wizualne w nowy rodzaj spektaklu. Ogromny sukces wydarzenia – ponad milion uczestników i entuzjastyczne przyjęcie tej nowej formy artystycznej spowodowało jego specjalizację w tego typu występach. Od tej pory było ich kilkadziesiąt na całym świecie – w tym koncert na 25-lecie Solidarności w Gdańsku w 2005 roku i największy koncert w historii – dla 3,5 miliona widzów w Moskwie w 1997 roku.

Ale wracając do 1981 roku – Radio Pekin otrzymało kopie promocyjne albumów Jarre’a i za zgodą władz partyjnych wyemitowało je jako pierwsze od lat utwory z krajów zachodnich. Ambasada Chin w Paryżu skontaktowała się z artystą i zaprosiła go do występu w Pekinie i Szanghaju, aby zasygnalizować w ten sposób gotowość do ocieplenia relacji z Zachodem. Jean-Michel bardzo poważnie potraktował te koncerty i zaproponował, że przygotuje część materiału specjalnie na ten występ, a także zarejestruje materiał i wyda go jako album koncertowy. Pierwszy koncert w Pekinie na stadionie odbył się 21 października 1981 roku i był swoistą próbą generalną z widownią złożoną przeważnie z oficjeli partyjnych i wojskowych oraz ich rodzin. Mało brakowało, a w ogóle nie doszedłby do skutku – zapotrzebowanie energii dla koncertu było tak duże, że aby go zrealizować wyłączono prąd w kilku pobliskich osiedlach. Drugi koncert w Pekinie przebiegł już bez incydentów, ale artysta nie był z niego zadowolony. Brakowało mu udziału i reakcji publiczności. Zdyscyplinowani i poważni Chińczycy po prostu siedzieli i oglądali bez żadnych reakcji i entuzjazmu… Na koncerty w Szanghaju kilka dni później Jarre i jego ekipa techniczna kupiła dużą ilość biletów i rozdawała je w dzieciom i młodzieży w dzielnicach niedaleko stadionu, a w czasie koncertu muzyk wychodził między publiczność i zachęcał do bardziej żywiołowych reakcji.

Koncerty odbiły się szerokim echem na całym świecie dając artyście dodatkowy impuls popularności, pozytywne były też reakcje władz chińskich. Jean-Michel wydawał w latach 80 kolejne dobrze przyjmowane płyty – „Zoolook”, „Rendez Vous”, „Revolutions”, odbywał też tradycyjne trasy koncertowe przeplatane co kilka lat specjalnymi wielkimi występami. W XXI wieku Jarre nadal koncertuje, unowocześnia cały czas swoje spektakle wykorzystując wszystkie nowe technologie obrazu, multimediów i dźwięku. Wydawane w latach 90 i w XXI wieku płyty nie powtórzyły już sukcesu pierwszych albumów, ale pozycja Jarre’a jako prekursora i jednej z najważniejszych postaci muzyki elektronicznej jest niepodważalna. W lipcu 2021 roku został on odznaczony Legią Honorową za wybitne zasługi dla kultury francuskiej.

„The Concerts In China” to dwie płyty winylowe i dwa CD – prawie 80 minut muzyki – nie dość, że instrumentalnej, to jeszcze koncertowej – czy to da się słuchać? Tak i to jeszcze z jaką przyjemnością – artysta będący w szczytowej formie swojej twórczości i świadom wielkiego pozamuzycznego znaczenia koncertów bardzo starannie się do nich przygotował. Nowe, specjalnie napisane utwory łączą tradycyjną muzykę chińską z nowoczesną muzyką elektroniczną i elementami chińskiej muzyki klasycznej tworząc świetną mieszankę. „The Overture” wprowadza nas w nastrój budując przestrzeń i pulsując rytmem, „Arpegiator” napisany specjalnie na te koncerty rozwija rytm i poprzez połączenie z odgłosami pekińskiej ulicy przechodzimy do „Equinox 4”, przestrzennego, wręcz kosmicznego przeboju Jarre’a, po którym następuje wyciszenie i zagrana z towarzyszeniem Orkiestry Konserwatorium w Pekinie nowa wersja tradycyjnej chińskiej melodii ludowej „Fishing Junks at Sunset” z wykorzystaniem instrumentów chińskich, sitaru i mandoliny. Brzmi świeżo i nowocześnie, i świetnie oddaje klimat starych Chin. „Band in the Rain” to tylko krótki wstęp do nastrojowego „Equinoxe 7”, po którym mamy następny nowy, pulsujący rytmem utwór „Orient Express”, rozpędzający nas do trzech części „Magnetic Fields”, po których mamy utwór niezwykły – po raz pierwszy wykonane „Laser Harp”, czyli gra artysty na świetlnym fortepianie, gdzie dźwięki są uzyskiwane przez przecinanie dłońmi świateł lasera – stało się to stałym elementem późniejszych występów Jarre’a. Następnie dwa utwory inspirowane muzyką chińską „Night in Shanghai” i „The Last Rumba”, które świetnie łączą dwa wydawałoby się tak różne światy muzyczne, potem hitowe przyspieszenie i „Magnetic Fields 2”, po którym mamy entuzjazm publiczności (pewnie z Szanghaju) i utwór kończący, którym, moim zdaniem, syn zmierzył się z tematem Lary swojego ojca – niezapomniana, dograna już w studio z wykorzystaniem odgłosów z ulic Pekinu i Szanghaju „Souvenir of China”, czyli pamiątka z Chin – jeden z najlepszych utworów instrumentalnych w historii.

Ta płyta świetnie nadaje się do odpoczynku, relaksu i oglądania zdjęć z wakacyjnych wojaży i wypraw. Robimy setki zdjęć (jak klik migawki w tle „Pamiątki”), teraz jest to bardzo łatwe przy użyciu telefonu, ale w pędzie współczesnego życia rzadko je oglądamy i wspominamy miejsca gdzie byliśmy… Znajdźmy trochę wolnego czasu, włączmy „The Concerts In China” i wspomnijmy miejsca, które odwiedziliśmy – bo często już tak nie wyglądają… Ja pisząc ten tekst obejrzałem stare zdjęcia z Pekinu, Szanghaju i wycieczki po Chinach – Wielki Mur, Zakazane Miasto, Terakotowa Armia, spływ rzeką Li i miasta, które zrobiło na mnie największe wrażenie – Hongkongu.

Niestety, po kilkuletniej odwilży w początku lat 80 nastąpił tragiczny zwrot. Zachęceni nadchodzącą demokracją i zmianami w Europie Wschodniej – głównie Polsce i pieriestrojce w ZSRR, chińscy studenci w kwietniu 1989 roku rozpoczęli masowe manifestacje na placu Tiananmen w Pekinie. W dniu 4 czerwca 1989 roku, kiedy u nas odbywały się pierwsze częściowo wolne wybory, wojsko chińskie krwawo stłumiło te protesty. Teraz o tym już się rzadko mówi, a Chiny idą własną drogą i osiągają wielkie sukcesy gospodarcze, ale to już inna historia…