100 LAT PTP

Jacek Bomba

|Prezes PTP w latach 1989-1995 i 2001-2004

Przez wiek istnienia Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, a nawet półwiecze mojego w nim członkostwa, dużo, chociaż nie wszystko przecież, zmieniło się w świecie, w Europie, w Polsce, w psychiatrii i w Towarzystwie. Tak się złożyło, że byłem członkiem władz Towarzystwa w okresie przemian ustroju Polski określanych mianem transformacji. Przed transformacją Towarzystwo starało się, w mojej ocenie z powodzeniem, utrzymać status organizacji pozarządowej. Status towarzystwa naukowego zrzeszającego – używając dzisiaj obowiązującego nazewnictwa – profesjonalistów zajmujących się zdrowiem psychicznym. Nie było to zadanie łatwe, ani między 1948 a 1956 rokiem, ani później, kiedy reżim stalinowski minął. Władze Towarzystwa konsekwentnie odmawiały przystąpienia do rządowego zrzeszenia towarzystw medycznych. W pracach zrzeszenia uczestniczył jedynie wydelegowany przez Zarząd obserwator.

Niezależność

Czy nie daję się aby unieść kombatanckiemu schematowi myślenia? Trudno jednak powstrzymać się od przypomnienia udziału PTP w otwarciu i rozwiązywaniu kwestii wykorzystywania psychiatrii do celów politycznych. W latach sześćdziesiątych grupa psychiatrów brytyjskich, amerykańskich, australijskich i nowozelandzkich zaprotestowała przeciw traktowaniu oponentów politycznych jako chorych umysłowo i przymusowemu ich leczeniu w szpitalach psychiatrycznych prowadzonych przez administrację penitencjarną w Związku Radzieckim. Postępowanie to miało oparcie w akceptowanej przez Wszechzwiązkowe Towarzystwo Neurologów i Psychiatrów koncepcji psychopatologii. Światowe Towarzystwo Psychiatryczne, którego PTP jest członkiem, stwierdziwszy zasadność zarzutów domagało się od Wszechzwiązkowego Towarzystwa Neurologów i Psychiatrów (również członka WPA) działań na rzecz zaniechania tych nieetycznych praktyk. Ponieważ towarzystwo radzieckie, na kolejnych światowych kongresach psychiatrów w Meksyku i Honolulu, odpierało zarzuty, zarząd WPA zamierzał przedstawić zgromadzeniu delegatów zaplanowanemu w 1983 roku, w Wiedniu, wniosek o wykluczenie Wszechzwiązkowego Towarzystwa. W tej sytuacji strona radziecka zwołała do Moskwy przedstawicieli towarzystw psychiatrycznych w krajach strefy swoich wpływów, oczekując od nich protestu na forum WPA oraz stworzenia alternatywnego federacyjnego stowarzyszenia psychiatrycznego krajów socjalistycznych. Polskie Towarzystwo Psychiatryczne wyraziło sprzeciw. Reprezentowali je w Moskwie profesorowie: Stanisław Dąbrowski, Andrzej Piotrowski, Adam Szymusik (wszyscy byli prezesami PTP – (przed, w trakcie lub po tej konferencji) i dr Wojciech Moczulski (sekretarz Zarządu Głównego PTP). Konsekwencją było uniemożliwienie przez władze PRL udziału przedstawiciela PTP w zgromadzeniu delegatów WPA w Wiedniu. Radzieckie towarzystwo zrezygnowało z członkostwa w WPA. Sprawa powołania federacji towarzystw psychiatrycznych krajów socjalistycznych ciągnęła się aż do upadku ZSRR i była ostatni raz dyskutowana za zjeździe w Warnie w 1987 roku. PTP konsekwentnie nie popierało nadania organizacyjnej formy współpracy psychiatrów Europy Wschodniej w drodze secesji od psychiatrii światowej.

Psychiatria i prawa człowieka

PTP powołało też nieformalną grupę roboczą do zbadania kwestii nadużywania psychiatrii do celów politycznych w Polsce. Z wniosków wywiedzionych z pracy grupy wynikało, że nieliczne naciski wywierane przez służby śledcze na psychiatrów nie przynosiły oczekiwanych przez nie efektów. W 1993 roku, wspólnie z Andrzejem Piotrowskim i Adamem Szymusikiem, pisaliśmy w American Journal of Psychiatry[i] o moralnym wsparciu, jakie polscy psychiatrzy mogli znaleźć w PTP, aby nie poddawać się naciskom wykorzystywania psychiatrii do celów politycznych. Kwestię tę analizowaliśmy w tym samym roku z Andrzejem Cechnickim w Dialogu [ii].

Po upływie kilku dekad, w ciągu których zmieniła się radykalnie sytuacja polskiego społeczeństwa, tamte wydarzenia wydają się nieprawdopodobne. Chociaż nadal międzynarodowe środowisko psychiatrów dyskutuje nad tym zjawiskiem, uważnie przyglądając się teraz zwłaszcza Chinom.

Chcę wierzyć, że to nie są kombatanckie wspominki, ale chęć upewnienia się o trwałej obecności wśród polskich psychiatrów idei opieki nad słabszymi i mniej sprawnymi społecznie. Obecność tej idei stymulowała dyskusje nad projektami ustawy o ochronie zdrowia psychicznego. Poglądy członków PTP na celowość dążenia do prawnego uregulowania zasad lecznictwa psychiatrycznego były mocno zróżnicowane. Władze polityczne były ostrożne, a nawet nieufne wobec projektów. Sejm RP uchwalił ją w końcu w 1994 roku. Może nie jest doskonała. Zapewnia jednak ochronę swobody decyzji pacjentów w kwestii leczenia. Można zastanawiać się, czy powierzenie decyzji o przymusowej hospitalizacji sądom powszechnym jest najtrafniejszym wyborem. Wątpliwości budzą się zwłaszcza wobec widocznego od kilku lat w Polsce ograniczania niezawisłości sądów powszechnych przez podporządkowywanie ich państwowej władzy wykonawczej. Ustawa zapewnia także, co jest ważne, bezpłatne leczenie osobom chorującym psychicznie. Egzekwowanie tego zapisu nie jest niestety skuteczne. Ograniczają je inne zapisy prawne. Nade wszystko jednak – bieda. Sprawujący władze od dziesięcioleci nie przeznaczają w budżecie państwa wystarczających środków na ochronę zdrowia. Na domiar złego alokacja środków na ochronę zdrowia zaniedbuje ochronę zdrowia psychicznego. Warto przypomnieć truizm, że bieda zwiększa ryzyko naruszania praw człowieka.

Zasady etyki

Chociaż opieka nad zdrowiem psychicznym i badania naukowe w psychiatrii to obszary szczególnie wrażliwe, i o naruszenie zasad etyki nietrudno, PTP nie przyjęło dotąd żadnego kodeksu etyki. Tylko Sekcja Naukowa Psychoterapii opracowała i uchwaliła Kodeks Etyki Psychoterapeuty. Sądy Koleżeńskie Towarzystwa bardzo rzadko rozpatrują sprawy nieetycznego postępowania członków. Także Komisje Etyki nie są przeciążone pracą nad rozstrzyganiem wątpliwości etycznych. Można jednak, z dużym prawdopodobieństwem poprawności przypuszczać, że inne instytucje demokratycznego państwa: sądy powszechne, sądy samorządów zawodowych, rzecznicy praw pacjenta – zajmują się skuteczniej naruszeniami etyki przez psychiatrów i innych profesjonalistów opieki nad zdrowiem psychicznym.

Wrażliwość etyczna członków Towarzystwa doprowadziła w 2016 roku do oceny przez Naczelny Sąd Koleżeński postępowania ówczesnego Prezesa Elekta, który został uznany winnym posługiwania się tytułem naukowym, którego nie miał. W czasie trwania postępowania Naczelnego Sądu Prezydent Elekt zrezygnował z członkostwa w Towarzystwie.

Wielozawodowość

Polskie Towarzystwo Psychiatryczne powstało jako naukowa organizacja lekarzy psychiatrów. W tamtym czasie stawiało sobie za cel, między innymi, udział w kształtowaniu organizacji lecznictwa psychiatrycznego i prawnej regulacji opieki nad zdrowiem psychicznym. To zadanie wydaje się być nieustająco aktualne. Zmieniała się i nadal się zmienia nie tylko polityczna sytuacja państwa, ale wiedza o istocie zaburzeń psychicznych. Zmienia się także Towarzystwo. W 1954 roku zostało przez władze państwowe zlikwidowane przez połączenie, na wzór radziecki, z towarzystwami neurologów i neurochirurgów. Po przełomie politycznym 1956 roku odtworzyło się w dawnej formie. W ciągu kilkudziesięciu lat przestało być stowarzyszeniem zawodowym lekarzy. Zrazu dopuściło członkostwo nadzwyczajne aktywnych w opiece nad zdrowiem psychicznym nie-lekarzy. Było ich szczególnie dużo w sekcjach naukowych psychiatrii dziecięcej i psychoterapii. Ich rola była na tyle znacząca, że w 1989 roku psycholog i psychoterapeuta Andrzej Axer został sekretarzem Zarządu Głównego PTP. Idea wilelozawodowości w opiece nad zdrowiem psychicznym doprowadziła do przyjęcia zasady członkostwa zwyczajnego Towarzystwa dla profesjonalistów nie-lekarzy oraz dla beneficjentów opieki. Ta ostatnia zmiana została przyjęta na wniosek Sekcji Naukowej Psychiatrii Środowiskowej i Rehabilitacji. Oddaje znaczenie, jakie środowisko psychiatrów przywiązuje do głosu konsumentów opieki nad zdrowiem psychicznym w jej kształtowaniu.

Swoboda publikacji

Walne Zgromadzenie Delegatów, najwyższa władza PTP, obradujące w Łodzi w dwa tygodnie po wyborach do Sejmu w czerwcu 1989 roku, na wniosek profesora Zdzisława Bizonia uchyliło obowiązek pisemnej aprobaty przez przełożonych, prac składanych do publikacji w czasopismach Towarzystwa. Trzeba to traktować jako istotny krok w demokratyzacji środowiska naukowego psychiatrii. Zwłaszcza, że PTP powołało Komitet Redakcyjno-Wydawniczy, wydawcę periodyków Psychiatria Polska, Psychoterapia i Archives of Psychiatry and Psychotherapy, a także serii książkowej Biblioteka Psychiatrii Polskiej. Tu warto wspomnieć, chociaż nie wiąże się to z wątkiem demokratyzacji Towarzystwa, a z niezależną od niego parametryzacją nauki, że Psychiatria Polska jest periodykiem indeksowanym i utrzymuje tzw. impact factor.

Rozmyślania są, z istoty, nacechowane subiektywizmem. Mózg rozmyślającego nie traktuje wszystkich zapisów pamięciowych jednakowo. Droga do pamięci operacyjnej jest łatwiejsza dla jednych, a trudniejsza dla innych zapisów. Prawdopodobnie różnice te zależą od ich powiązań z emocjami. Proces dochodzenia tego, co wiemy, do naszej pamięci operacyjnej odbywa się w dużej części poza naszą świadomością deklaratywną. Dlatego sądzę, że ten tekst nie może być obiektywny. Jednak przywiązanie do sceptycyzmu, humanistycznych tradycji w opiece nad zdrowiem psychicznym i demokracji decydowało o świadomej intencji autora, kiedy zapisywał swoje rozważania. Z zapisanych wynika, że państwo stale nie znajduje wystarczających środków na godziwą opiekę nad zdrowiem psychicznym swoich obywateli. Wynika też potrzeba uważności, aby zachować niezależność myślenia i ład moralny.

Kraków, 10 czerwca 2021


[i] Bomba J, Szymusik A, Piotrowski A, Psychiatry in Eastern Europe, Am.J.Psychiat, 1993, 150, 6, 988-989

[ii] Bomba J, Cechnicki A, Dlaczego polska psychiatria nie została wykorzystana do celów politycznych? Warum hat es in Polen keinen politischen Mißbrauch der Psychiatrie gegeben? Dialog 1993, 2, 125-138