100 LAT PTP

Andrzej Cechnicki

|Przewodniczący Sekcji Psychiatrii Środowiskowej

W terapii systemowej, która powinna być podstawą i standardem w naszej codziennej pracy terapeutycznej w CZP, zwracamy uwagę na moment „poetyckiego zagęszczenia”. Zjawisko to występuje w terapii pacjenta i rodziny, podobnie jak w naszych relacjach, w historii organizacji i w życiu społecznym. Dzieje się tak, nie tylko w sytuacjach granicznych, ale kiedy czujemy, że następuje przełom, korzystna zmiana, kiedy potrafimy nadać głębszy sens przeżyciom, wpisać je w historię pokonywania choroby i w historię naszego życia. Ten moment związany jest często z podjęciem nowych wyzwań i przejęciem za nie odpowiedzialności.

Takie poetyckie zagęszczenia mogą też towarzyszyć naszej karierze zawodowej i wplatać się w nasze zaangażowanie w losy bliskiej nam organizacji. Zwłaszcza, jeżeli jest to organizacja pozarządowa, autonomiczna, kreatywna i zorientowana na wartości. Mnie zdarzyło się to trzykrotnie i wszystkie te sytuacje były powiązane z kreatywnością i wizjonerską siłą osób kierujących naszym Towarzystwem w ostatnich 50 latach. Piszę o ostatnich 50 latach, gdyż dla mnie bardziej świadome zanurzanie się w psychiatrii zbiegło się ze śmiercią prof. Antoniego Kępińskiego w 1972 roku. Potem nastąpił trudny, choć w moim przekonaniu jagielloński okres rozwoju Towarzystwa pod kierunkiem, żeby wymienić tylko Profesorów: Adama Szymusika, Marię Orwid, Andrzeja Piotrowskiego, Stanisława Dąbrowskiego, Stefana Ledera i ich następców, a moich nauczycieli.

Momenty
Pierwszy moment, przed 40 laty, to połączenie Sekcji Psychiatrii Społecznej i Sekcji Rehabilitacji w Sekcję Psychiatrii Środowiskowej i Rehabilitacji, drugi, to podjęcie przez nasze Towarzystwo współpracy z Niemieckim Towarzystwem Psychiatrii Społecznej, które dało początek ponad trzydziestoletniej działalności Polsko-Niemieckiego Towarzystwa Zdrowia Psychicznego (PNTZP), a trzeci, to rozpoczęcie współpracy z WHO w realizacji wieloletniego i obejmującego cały kraj Programu Przeciwko Piętnu i Wykluczeniu „Schizofrenia – Otwórzcie Drzwi”. To były dalekowzroczne „interwencje systemowe” albo „interwencje w system”, które potem, przez lata, miały przynosić owoce w postaci pogłębionej świadomości konieczności jego zmiany i przyczyniły się do wzrostu kompetencji i otwartości psychiatrów, aby tę zmianę dzisiaj przeprowadzić. W historii polskiej psychiatrii te trzy wydarzenia uzupełniają się i nazywane są „czterdziestoletnią reformą od dołu”. Wymagały od Ojców Towarzystwa dalekowzroczności. Musieli być ludźmi idei i to był podstawowy motyw, że do nich dołączyłem, ja i olbrzymia sieć ośrodków, instytucji i wspaniałych koleżanek i kolegów w całym kraju. Zbudowaliśmy razem wielki społeczny kapitał ludzkich relacji i intelektualnej wspólnoty.

Wszystkie trzy wydarzenia służyły jednemu celowi, jakim była transformacja polskiej psychiatrii z psychiatrii zakładowej i łóżko-centrycznej na psychiatrię przenikniętą duchem humanizmu i zorganizowaną wokół lokalnej wspólnoty.

Partnerstwo
Przeglądając historyczne materiały z ostatnich 40 lat spostrzegam jako wielką wartość spójność idei, ciągłość w myśleniu, wierność przyjętym zasadom, naszym pacjentom i samym sobie. Dzisiaj PNTZP wypełniło już swoją misję i przyjęło inne formy organizacyjne. Pozostawiło po sobie – na czterech tysiącach stron czasopisma DIALOG, czasopisma wydawanego przez połączone Zarządy, redagowanego w Krakowie i Bielefeld – wierny zapis historii trzydziestu lat aktywności 50 partnerskich instytucji. Partnerstwa te były przykładem dla Europy, jak w bliskiej współpracy po latach izolacji i obcości, środowiska naszych dużych szpitali pochylone nad trudną przeszłością otwierały się na środowiskową praktykę i przyswajały ideę, za którą zostały nagrodzone przez rządy obu krajów razem z Maksymilian Kolbe Werk, a potem nagrodą Pro Publico Bono za „Dyplomację obywatelską”. Ideę, którą można streścić słowami honorowego Przewodniczącego Towarzystwa Klausa Doernera „przestańcie pisać tylko historię choroby i zacznijcie z Waszymi pacjentami pisać historię życia”. Dzisiaj programy antystygmatyzacyjne stały się bardziej powszechne, a środowiska ekspertów przez doświadczenie uzyskały swoje autonomiczne miejsce w reformatorskim ruchu. To właśnie dzięki temu programowi, przez cale pierwsze dziesięciolecie XXI wieku zapełniały się ulice naszych miast pochodami przechodzącymi przez symboliczne drzwi zrozumienia i na trwale zaowocowały obecnością naszych pacjentów i ich rodzin w życiu społecznym. Wyszli z cienia i społecznego niebytu, aby stać się osobami mówiącymi własnym głosem i pełnoprawnymi obywatelami.

Zobowiązania
Tak więc dzisiaj to na naszej Sekcji Psychiatrii Środowiskowej i Rehabilitacji PTP ciąży zobowiązanie naszego Towarzystwa, aby „reformę od dołu”, połączoną z dziejąca się w ostatnich latach „reformą od góry”, doprowadzić do końca, nie tylko w wybranych rejonach w kraju, ale z dostępem wszystkich potrzebujących. Po 40 latach dyskutowania, wielokrotnego powtarzania różnych, często sprzecznych argumentów, po latach powtarzania tych samych argumentów na naradach, Zjazdach PTP, konferencjach i grupach roboczych powoływanych przez Ministerstwo Zdrowia, po nieudanej realizacji programu zmian w latach 2011-2015, po latach liberum veto dla reformy, ustalono wreszcie zasady i zobowiązano się do mówienia jednym głosem o jej realizacji.

Mamy naszą psychiatryczną Konstytucję 3 Maja, nasz Narodowy Program Ochrony Zdrowia Psychicznego, to przecież jesteśmy świadomi, że ma on ciągle nieprzekonanych przeciwników. Teraz, na naszych oczach, dzieje się największa powojenna reforma społeczna w Polsce. Nadszedł czas realizacji i wprowadzania je w życie w udanym programie pilotażowym. Zbudowaliśmy we wszystkich regionach kraju sieć środowisk, w których psychiatrom pomagają wszystkie grupy zawodowe połączone z siecią systemu wsparcia pomocy społecznej i organizacji pacjentów i rodzin. Czeka nas rozszerzanie pilotażu na cały kraj, mała nowelizacja ustawy o NPOZP i Centralny Ośrodek monitorujący przebieg tego procesu przy mądrym rozdysponowaniu wsparcia finansowego ze środków unijnych.

To są równocześnie cele statutowe naszej Sekcji. To jest zobowiązanie, którego jesteśmy strażnikami. Tak, jesteśmy strażnikami tej wielkiej, wielopokoleniowej tradycji Towarzystwa. Oddaliśmy Towarzystwu dużą część naszego życia zawodowego. Będziemy dbać o zachowanie tożsamości naszej Sekcji i wypełniać jej statutowe zadania cierpliwie i wytrwale, aby móc powiedzieć za doktorem Zdzisławem Jaroszewskim, słowa wypowiedziane podczas wmurowywania przez połączone Zarządy PNTZP tablicy w Forcie VII: „Ośmielam się w tym miejscu odwołać do cieni zamordowanych tu i gdzie indziej naszych drogich pacjentów, którzy z pewnością są tu teraz z nami…. Przezwyciężamy zło, świadcząc sobie wzajemnie dobro, to znak nadziei lepszego jutra!” (Dialog ¾, 1996).