100 LAT PTP

Wojciech Kosmowski

|Sekretarz Zarządu Głównego PTP 2007-2013

Dokąd zmierza nasze Towarzystwo? Na to pytanie trudno znaleźć pewną odpowiedź. Jednak warto jej szukać. Ma to bowiem znaczenie i dla obecnej praktyki, i dla przyszłości. Przewidywanie jest trudną rzeczą – tym bardziej, że żyjemy w świecie VUCA – z definicji trudno przewidywalnym. Ten akronim charakteryzuje świat współczesny, który charakteryzuje się zmiennością (volatility), niepewnością (uncertainty), złożonością (complexity) i niejednoznacznością (ambiguity). Z tymi wyzwaniami stykają się współczesne organizacje, w tym PTP.

Warto uczyć się z historii, która jest nauczycielką życia. Oprę się tu na historii mojego życia i na kronice aktywności związanej z Towarzystwem albo na wydarzeniach, w których uczestniczyłem dzięki tej organizacji. Wybrałem wśród nich takie, które ukazują te działania, które podejmować warto, i które w przewidywalnej przyszłości wg mojej oceny podejmować trzeba.

Troska o nowych członków

Pierwsze doświadczenia są związane z wstępowaniem do PTP i z troską o nowych członków. Pierwsze moje członkostwo było kandydackie, jeszcze na stażu podyplomowym, bez konieczności płacenia składek – ale z prawem uczestnictwa w zebraniach. Ludzie, którzy w zebraniach tych uczestniczyli w lokalnym wymiarze, byli znaczącymi osobistościami w psychiatrii w regionie, praktykami, autorytetami naukowymi i organizacyjnymi. Pamiętam atmosferę tych pierwszych spotkań, dyskusje, przede wszystkim jednak otwartość na nowych członków. W tym czasie było zupełnie naturalne, że do PTP wstępowało się jak najszybciej było to możliwe. Taka troska o nowych członków Towarzystwa jest tym, co warto i teraz, i w przyszłości pielęgnować.

Aspekty etyczne i prawne

Pierwszy wyjazd zagraniczny, który zawdzięczam Towarzystwu, to Renkum, w Holandii. Był to kurs organizowany przez pozarządową organizację Geneva Initiative on Psychiatry. Uwrażliwiał na tematy etyczne i prawne, zwłaszcza problematykę nadużywania psychiatrii do celów politycznych. Przywiozłem stamtąd książkę przygotowaną przez British Medical Association o bardzo poruszającym tytule: „Medicine Betrayed. The Participation of Doctors in Human Rights Abuses” oraz zestawienie standardów etycznych i prawnych mających zastosowanie w psychiatrii w języku angielskim I rosyjskim.

Co z tych doświadczeń może być przydatne obecnie i w dającej się przewidzieć przyszłości? – na pewno znaczenie wymiaru etycznego i prawnego w psychiatrii oraz potrzeba współpracy z organizacjami pozarządowymi.

Doskonalenie warsztatu badawczego

W ciągu kilku pierwszych lat członkostwa w PTP uczestniczyłem też w programie Professional Development of Young Psychiatrists – zjazdy były w Budapeszcie i Paryżu. Zajęcia prowadził m.in. prof. Norman Sartorius. Także i tu wymiar osobowy miał wielkie znaczenie, starano się, abyśmy dużo mogli się nauczyć, nawiązać relacje z bardziej doświadczonymi autorytetami. Dotyczy to zarówno sesji wykładowych, jak i czasu spędzanego poza nimi, np. przy posiłkach siadaliśmy obok mentorów. Poprawa własnego warsztatu badawczego łączyła się ze spotkaniami oraz wymianą doświadczeń z młodymi psychiatrami z innych krajów byłego bloku wschodniego. Później doświadczenia te mogłem wykorzystać podczas uczestnictwa w projekcie przygotowania szkoły letniej niemiecko-ukraińsko-polskiej dla psychiatrów i psychologów (2011-2013).

Jakie wnioski wypływają stąd dla Towarzystwa? Trzeba uczyć się od najlepszych, nieustannie doskonalić warsztat badawczy i kompetencje kliniczne poszczególnych członków. Niewątpliwie taką troskę o młodych psychiatrów i nowych członków Towarzystwa, o ich rozwój naukowy i moralny, o ich kontakty międzynarodowe należy nadal podejmować.

Japońskie doświadczenia

W 2002 r. uczestniczyłem dzięki PTP w 12 Światowym Kongresie Światowego Towarzystwa Psychiatrycznego w Japonii, w Yokohamie. Była to pierwsza konferencja WPA w Azji: Wschód spotykał się z Zachodem. Poczułem wtedy, że należę do wielkiej rodziny psychiatrów z całego świata.

Zjazd miał wysoką rangę i w uroczystości otwarcia uczestniczył następca tronu. Uczyłem się tam, jak w świecie wielości kultur rozpoznawać zaburzenia psychiczne i prowadzić działania na rzecz zdrowia psychicznego. Podczas jednej z sesji eksperci z Kanady i USA próbowali dyktować Japończykom sposób kształtowania ich prawa w ochronie zdrowia psychicznego. Było to mojego z punktu widzenia wyjątkowo niegrzeczne i nieadekwatne. Jednak gospodarze w sposób niezwykle taktowny i merytoryczny wyjaśnili różnice wynikające z ich mentalności, kultury i tradycji w ten sposób broniąc swojego stanowiska. Niezwykła lekcja, bardzo przydatna w czasie, gdy globalizacja wydaje się jedynym rozwiązaniem.

Druga kwestia to praktyka psychiatryczna. Zwiedziłem tam trzy placówki: duży szpital psychiatryczny podobny do szpitala w Świeciu, oddział psychiatrii dzieci i młodzieży przy szpitalu ogólnym oraz placówkę zajmującą się leczeniem uzależnień. Każda z nich sama w sobie była perełką. Duży szpital psychiatryczny pokazywał jak zachodni model leczenia implementować w Japonii. Pielęgniarki na historycznych zdjęciach były ubrane po europejsku, a pacjentki – w kimona. Niektóre sale chorych były urządzone po japońsku, inne po europejsku. Sale pacjentów młodzieżowych wyglądały tak jak pokoje nastolatków na całym świecie: plakaty z gwiazdami, gadżety elektroniczne. Były odmienności w leczeniu uzależnień – tam większym problemem są środki psychostymulujące niż etanol i sposób leczenia odzwierciedla to. Czyli – tam, gdzie przynosi to korzyści – kopiowane są wzory z innych krajów, a tam, gdzie trzeba – sposób leczenia i organizacja pracy są modyfikowane zależnie od lokalnej specyfiki.

W sesjach dla młodych psychiatrów uczestniczyli eksperci z całego świata. Z Polski – prof. Janusz Rybakowski. Przygotował wg mnie najlepszą prezentacją i wywołał żywą dyskusję wśród uczestników. To było szczególnie dla mnie poruszające, że polscy naukowcy liczą się za granicą, są rozpoznawalni. To też powinno być troską PTP w kolejnych latach.

Nowa odpowiedzialność

W latach 2007-2013 byłem sekretarzem Zarządu Głównego PTP. To doświadczenie pokazało wiele aspektów działania Towarzystwa, z których nie zdawałem sobie wcześniej sprawy. Pierwszym wrażeniem była ilość działań, odpowiedzialności, wielki potencjał naszej organizacji. O ile w strukturach oddziału podczas pełnienia funkcji w sądzie koleżeńskim spotykałem najlepszych specjalistów w regionie – tu spotykałem najlepszych w kraju. Wszystkie poprzednio opisane doświadczenia przydały się, a praca w Sądzie Koleżeńskim oddziału przydała się, gdy byłem członkiem Głównego Sądu Koleżeńskiego (2013-2016).

Sprawowałem funkcję sekretarza ZG PTP podczas kadencji dwóch prezesów: prof. Aleksandra Araszkiewicza i prof. Janusza Heitzmana. Każdy z nich wnosił do PTP coś ważnego. To też ważna lekcja na przyszłość. Wybór elekta pozwala przez 3 lata wchodzić w odpowiedzialność i przygotowywać się do obowiązków.

Nie sposób tu opisać wszystkich doświadczeń – zostały one w pewnej części opublikowane w „Psychiatrii Polskiej” (Psychiatr. Pol. 2010, 44(4): 461–474). Ograniczę się do kilku wybranych.

Konferencja organizowana przez DGPPN

W konferencji organizowanej przez Niemieckie Stowarzyszenie na rzecz Psychiatrii, Psychoterapii oraz Chorób Psychosomatycznych uczestniczyłem w Berlinie w 2007 r. reprezentując wówczas PTP. Zwracała uwaga doskonała organizacja i rozmach działania. Zorganizowano wówczas forum dla reprezentantów towarzystw psychiatrycznych z Europy Środkowej. Warto uczyć się rozwiązań organizacyjnych od innych towarzystw.

„Konferencja uzgodnieniowa”

Uczestniczyłem też w pracach nad ustawą o innych zawodach medycznych (projekt). PTP angażowało się w te prace głównie z powodu tego, że miała powstać ustawowa regulacja dotycząca również psychoterapeuty. Konferencja uzgodnieniowa – była taką tylko z nazwy. Dominowały utarczki słowne i próby wykazywania, kto jest najważniejszy. Uczestniczyłem w niej do końca i w pewnym momencie byłem jedynym lekarzem na sali w Ministerstwie Zdrowia. Broniłem na przykład stanowiska, że lekarze znają się na żywieniu klinicznym, że takie zagadnienia są w programie studiów. Widziałem na czym polegają sprzeczności interesów poszczególnych grup zawodowych. Jednak mało było w tym troski o dobro pacjenta i o spójne działanie systemu ochrony zdrowia.

Psychiatria sądowa

Uczestniczyłem w pracach w Ministerstwie Sprawiedliwości zmierzających do zmiany regulacji dotyczących biegłych sądowych. Wszystko odbywało się we współpracy z biegłymi z Austrii z różnych dziedzin, np. jeden z nich był profesorem architektem. Można było dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy, rozwiązań, dobrych praktyk. Status biegłego, stawki, praktyczne rozwiązania sprzyjają sprawności pracy wymiaru sprawiedliwości. Działania te, niestety, nie doprowadziły do uchwalenia nowych regulacji.

Druga kwestia to postępowanie wobec sprawców przestępstw, którzy mają zaburzenia psychiczne. Specjalny apel w tej sprawie opracował prof. Józef K. Gierowski i opublikował „Psychiatrii Polskiej” (Psychiatr. Pol. 2013; 47(6): 967–972). W pracach przygotowawczych wyraźnie wskazywano, że regulacje są sprzeczne z wiedzą medyczną. Organizacje eksperckie oceniały projekt negatywnie. Podczas jednego ze spotkań w Instytucie Psychiatrii i Neurologii brali udział tylko profesjonaliści i przedstawiciele organizacji, a nie uczestniczył żaden z przedstawicieli Ministerstwa czy rządu.

Problemem w takich i innych projektach prawnych bywa zmiana organizacji pracy rządu czy ministerstw, zmieniające się priorytety polityczne. Przede wszystkim jednak sam sposób stanowienia prawa – konstruowanie przepisów nie w oparciu o dane kliniczne, a o kwestie polityczne.

Prace nad ICD-11

Praca nad nową wersją ICD – to była wielka przyjemność. Artykuły opisujące ogólne założenia klasyfikacji ICD-11 oraz opinie polskich psychiatrów na ten temat ukazały się w „Psychiatrii Polskiej” (2011, 45(6): 785–798, 941-50). Doświadczenie to pomogło mi zwrócić uwagę na znaczenie taksonomii w psychiatrii, na uwzględnienie w niej zarówno polskiej specyfiki, jak i nowych trendów.

Spójność wewnętrzna PTP

W dzisiejszym świecie istnieje wiele podziałów. Doświadczyłem tego, niestety, także w PTP. W niektórych sekcjach czy oddziałach mogą ścierać i ścierają się różne interesy, stanowiska. W sytuacjach skrajnych Zarząd Główny podejmuje stosowne działania. Na pewno trzeba starać się o jedność – w oparciu o dobro wspólne, w oparciu o ugruntowaną wiedzę. Być może w takim poszukiwaniu pomógłby think tank, w którego skład weszliby przedstawiciele różnych zawodów i dziedzin (np. medycyna rodzinna, neurologia, pedagogika, pomoc społeczna, prawo, psychiatria, psychologia, psychoterapia).

Uwagi końcowe

Polskie Towarzystwo Psychiatryczne ma wielki potencjał, doskonale przygotowanych ekspertów, i w dziedzinie praktycznej, i w pracy naukowej. Zostało wypracowanych ogromnie dużo dokumentów: stanowisk, raportów, ekspertyz, analiz. Uważam, że publikacja choć części z nich (a przynajmniej ich kluczowych fragmentów) byłaby dobrym rozwiązaniem. Można to uczynić w postaci dokumentu w wersji PDF albo w wersji drukowanej. Warto dodać choć krótki odnośnik z opisem sprawy czy ze wskazaniem projektu aktu prawnego czy problemu, do której się odnoszą oraz dołączyć skorowidz rzeczowy. Dzięki temu byłoby łatwiej zrozumieć przemiany w opiece psychiatrycznej i zobaczyć, jakie powinny być kierunki działań na przyszłość.