100 LAT PTP

Irena Krupka-Matuszczyk

Pracę w Klinice Psychiatrycznej w Lublińcu Śląskiej Akademii Medycznej w Katowicach, obecnie Śląskim Uniwersytecie Medycznym, podjęłam bezpośrednio po ukończeniu studiów we wrześniu 1969 r. jako wolontariuszka, a zatrudniona zostałam na etacie asystenta od 1 marca 1970 r. W tym właśnie roku miał miejsce Zjazd Psychiatrów Polskich w Katowicach, na udziału w którym nie zezwolono nam, nowo zatrudnionym czterem lekarkom: Urszuli Żok-Jaroszewskiej, Elżbiecie Rut-Kot, Krystynie Łukoszek-Adamczyk i mnie oraz 1 lekarzowi, obecnie już emerytowanemu profesorowi Siemionowi Altmanowi, ponieważ cała kadra lekarska i psychologiczna uczestniczyła w pracach organizacyjnych Zjazdu Psychozy egzogenne. Psychiatria przemysłowa. 50-lecie założenia Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego. Nam, młodym, przypadło zadanie dbanie o pacjentów w klinice.

Nie udzielono nam również zgody na udział w kolejnym Zjeździe Rehabilitacja psychicznie chorych. Klinika i terapia alkoholizmu i toksykomanii w Poznaniu w 1973 r.

Dopiero zaaprobowano moje uczestniczenie w Zjeździe PTP w Szczecinie w 1976 r. Medycyna psychosomatyczna. Psychiatria konsultacyjna, ponieważ przygotowałam wystąpienie pt. Ocena stanu psychicznego późnego okresu pooperacyjnego u chorych po zabiegu kardiochirurgicznym, gdzie współautorami był mój mąż Jacek Matuszczyk, internista i specjalista medycyny fizykalnej i balneoklimatologii i mgr psycholog Stanisław Romankiewicz. Do Szczecina jechaliśmy na własny koszt w ramach urlopu wypoczynkowego, ale największym przeżyciem było nie moje wystąpienie przed autorytetami psychiatrii, ale spotkanie z Panem Profesorem Tadeuszem Bilikiewiczem, który zmarł 4 lata później.

W kolejnych Zjazdach uczestniczyłam już czynnie i biernie, a w obecnym, jubileuszowym Zjeździe, również w Szczecinie, nie mogę być obecna z powodów osobistych. Mogę stwierdzić, że zaczynałam spotkania zjazdowe, jakże ważne dla psychiatry, od pięknego Szczecina i powinnam była pojechać ponownie w 2021 r. do tego miasta, w którym pobyt i spotkanie z profesorem Tadeuszem Bilikiewiczem wspominam z ogromnym sentymentem.