STRONA PREZESA PTA 

Tomasz Gabryelewicz

Po kilkunastu miesiącach pandemicznego postu, w kinach (wreszcie!) można zobaczyć film „Ojciec” w reżyserii Floriana Zellera. Tytułowego ojca, chorego na Alzheimera, wybitnie zagrał Anthony Hopkins, nagrodzony Oskarem za najlepszą rolę męską. Oskara dostali również Zeller i Christopher Hampton za najlepszy scenariusz adaptowany.

Moim niedoścignionym wzorem filmu o chorobie Alzheimera długo pozostawał„Iris” Richarda Eyre (2001), który opowiadał o rozwijającej się chorobie u brytyjskiej pisarki i filozofki Iris Murdoch (Judi Dench). Łza się ciśnie do oka na wspomnienie zorganizowanej przed laty, przez Polskie Stowarzyszenie Alzheimerowskie, premiery tego filmu z udziałem Tadeusza Mazowieckiego, Marka Balickiego i wielu innych znakomitych gości. Teraz mamy takie czasy, że podobne filmy nie wzbudzają większego zainteresowania, chociaż temat choroby Alzheimera zainspirował w ostatnich latach wielu filmowców. Powstało wiele dobrych filmów, takich jak „Daleko od niej” Sary Polley (2006) z Julie Christie, południowokoreańska „Poezja” Chang-dong Lee (2010), „Rozstanie” Asghara Farhadiego (2011), „Motyl Still Alice” Richarda Glatzera i Washa Westmorelanda (2014) czy „Podróż w niepamięć” Tila Schweigera (2014).

„Ojciec” różni się od tych filmów nowatorskim podejściem do przedstawienia klaustrofobicznego świata chorej osoby. Początek filmu zrealizowany jest w konwencji rasowego thrillera. Subiektywnym narratorem jest Anthony Hopkins, nomen omen, to również imię bohatera filmu. Zabieg ten pozwala nam niejako wejść „w buty” chorego, zobaczyć zdeformowany przez chorobę świat jego oczami. Pozwala widzowi zrozumieć niepokój, podejrzliwość, zagubienie i poczucie zagrożenia Anthony’ego, który staje się bohaterem niezrozumiałych zdarzeń dziejących się w otaczającym go środowisku. Myli osoby (córka i jej mąż grane są przez dwoje aktorów, którzy potem wcielają się w jeszcze inne postacie). Rozsypuje się chronologia wydarzeń. Narastające zaburzenia poznawcze wywołują urojeniowe interpretacje (obsesyjnie powtarzający się motyw ginącego zegarka). Anthony w jednej chwili potrafi zmieniać się z dr Jekylla w pana Hyde’a. Z uroczego, dowcipnego, czarującego melomana zmienia się w krzykliwego, okrutnego, niesprawiedliwego i egoistycznego tyrana – a może był taki wcześniej, przed chorobą, tylko teraz zupełnie utracił zdolność kontrolowania emocji?

Wywołuje to u widza sprzeczne emocje – od współczucia po irytację i gniew. Czy tak naprawdę wygląda świat osoby chorej na Alzheimera i jej relacje z opiekunem, czy jest to hiperbola zastosowana w narracji filmowej? Niestety, w prawdziwym życiu często jest znacznie gorzej. O przykładach zaburzeń neuropsychiatrycznych w przebiegu otępienia postaram się napisać w następnym numerze (jeżeli Redaktor pozwoli). Poza tym, jak długo można się gniewać na Anthony’go Hopkinsa, pamiętając nawet o jego Hannibalu Lecterze w „Milczeniu owiec”. „Ojciec” to świetny film, genialna rola Hopkinsa, a na uwagę zasługuje również znakomita muzyka, którą napisał do tego obrazu włoski kompozytor Ludovico Einaudi.

Medyczną wiadomością ostatnich dni było zatwierdzenie przez FDA pierwszego leku modyfikującego postęp choroby Alzheimera (AD) o nazwie Aduhelm (Aducanumab). Lek jest eksperymentalnym ludzkim przeciwciałem monoklonalnym skierowanym przeciwko mózgowym agregatom patologicznego białka amyloidu beta, które jest prawdopodobnie kluczowym elementem w patogenezie AD. Przeciwciała to cząsteczki białkowe wykorzystywane przez układ odpornościowy do zwalczania patogenów.

Wyniki wieloośrodkowych, randomizowanych, porównawczych badań III fazy z podwójnie ślepą próbą i grupą kontrolowaną placebo wykazały redukcję postępu objawów klinicznych choroby względem punktu wyjściowego. Wykazano, że usunięcie złogów beta-amyloidu może ograniczyć zaburzenia o nasileniu klinicznym u pacjentów we wczesnej fazie rozwoju AD. Stosowanie nowego leku daje nadzieję na spowolnienie postępującego procesu upośledzenia sprawności funkcji poznawczych i zdolności funkcjonowania pacjentów z rozpoznaniem AD. Do leczenia mają być kwalifikowani pacjenci z rozpoznaniem łagodnych zaburzeń poznawczych typu alzheimerowskiego (MCI due to AD) i łagodnej fazy otępienia alzheimerowskiego. Lek jest podawany we wlewie dożylnie co 4 tygodnie. Nie znamy jeszcze ceny kuracji (może być wysoka).

Przed podaniem leku pacjenci powinni mieć potwierdzoną obecność amyloidu w mózgu, co wymaga badania płynu mózgowo-rdzeniowego lub odpowiedniego badania neuroobrazowego. Regularne skany MRI wymagane są w celu monitorowania potencjalnych skutków ubocznych. Decyzji ADI towarzyszyły kontrowersje związane z wątpliwościami ekspertów dotyczącymi skuteczności i bezpieczeństwa leczenia. W konsekwencji zalecono przeprowadzenia dodatkowych badań potwierdzających skuteczność i oceniających bezpieczeństwo leku. Decyzja regulacyjna Europejskiej Agencji Leków dotycząca Aducanumabu spodziewana jest pod koniec 2021 roku.

Do zobaczenia na sesji „Diagnostyczne, prawne i etyczne problemy wczesnych etapów otępienia” podczas zjazdu PTP, a potem urlop.