CZYTANKI

Justyna Klingemann

Recenzja książki J.A. Lieberman – Czarna owca medycyny. Nieopowiedziana historia psychiatrii.

Poznań: Wydawnictwo Poznańskie (tłum. M. Miłkowski). 2020. 344 str. ISBN 978-83-66517-40-0

Wydana niedawno w Polsce książka jest tłumaczeniem bestsellerowej amerykańskiej publikacji popularnonaukowej z 2015 roku: Shrinks. The untold story of psychiatry. Tym samym, warto doprecyzować polskiemu czytelnikowi, że jest to przede wszystkim historia psychiatrii amerykańskiej, a takie postacie jak Philippe Pinel czy Emil Kraepelin są w niej tylko zarysowane. Polski tytuł książki nawiązuje do słów jej autora, który pisze we wstępie: „Profesja, której poświęciłem całe swoje życie, nadal jest gałęzią medycyny cieszącą się najmniejszym zaufaniem, wzbudzającą największy strach i najczęściej oczernianą (s. 8)”.

Pierwsza część książki to napisana niezwykle wartko i obrazowo historia diagnozy zaburzeń psychicznych. Autor opisuje stopniową poprawę warunków w szpitalach, pierwsze próby leczenia chorób psychicznych (Reich, Mesmer, Rush) oraz powstanie i rozwój psychoanalizy. Lieberman pisze: „(…) większość psychoanalityków szukała schronienia w Ameryce (…). Poddani psychoanalizie i szkoleniu przez samego mistrza, emigranci byli przyjmowani przez członków raczkującego amerykańskiego ruchu psychoanalitycznego jak rodzina królewska. (…) Przywieźli ze sobą dogmatyczne i sekciarskie podejście do psychiatrii, które narzucił sam Freud poprzez unikanie badań i eksperymentów” (s.78). Autor pokazuje ogromny wpływ psychoanalizy na amerykańską psychiatrię – „Psychoanaliza wprowadziła nowy rodzaj pacjenta – kogoś, kto mógł efektywnie funkcjonować w społeczeństwie, ale chciał funkcjonować jeszcze lepiej. Dzisiaj tego typu pacjentów określa się jako zaniepokojonych zdrowych”. Tym samym to też, przynajmniej do pewnego stopnia, historia władzy, prestiżu i pieniędzy. Kulisy powstania DSM-III – najbardziej wpływowej książki ubiegłego stulecia – czyta się z zapartym tchem i nie sposób nie docenić przełomowości momentu, w którym narodziła się rzetelna diagnoza oraz tego, jaką rolę odegrało to w życiu dziesiątek milionów ludzi doświadczających chorób psychicznych. Równie interesująca jest historia usunięcia z DSM-II homoseksualizmu.

Druga część książki to historia leczenia zaburzeń psychicznych, składająca się „głównie z falstartów, długich okresów stagnacji, naprzemiennych kroków w przód i w tył” (s. 15). Tłem (i niejako uzasadnieniem) dla pierwszych eksperymentów w psychiatrii – terapii gorączką i śpiączką czy leukotomii – są opisy przytułków dla obłąkanych z poprzednich stuleci, brudnych przepełnionych lochów, których jedynym celem było odizolowanie osoby chorej od społeczeństwa. Lieberman ze swadą opisuje tu konstelacje odwagi, szczęścia i przypadku stojące za wieloma przełomowymi osiągnięciami składającymi się na rozwój psychiatrii.

Lektura dwóch pierwszych części książki uświadamia jak młoda jest to dziedzina medycyny i z jakim ogromem bezradności mierzyła się przez dziesięciolecia. Początek XX wieku to rozwój psychoanalizy („Wstęp do psychoanalizy” Freuda opublikowano w 1917 roku) oraz prace Wagner-Jauregga dotyczące wpływu stanów gorączkowych na niektóre psychozy (za odkrycie terapeutycznego znaczenia wstrzykiwania malarii przy walce z kiłą układu nerwowego otrzymał Nagrodę Nobla w 1927 roku). Lata trzydzieste to pierwsze lobotomie (kolejny Nobel w 1949 dla Moniza) oraz terapia elektrowstrząsowa (Ugo Cerletti i Lucio Bini). Lata pięćdziesiąte to pierwsze lekarstwa przeciwlękowe (mebrobamat), przeciwpsychotyczne (chlorpromazyna) i przeciwdepresyjne (imipramina). Na lata sześćdziesiąte przypada kryzys psychiatrii i rozwój ruchów antypsychiatrycznych. Psychiatria przezwyciężyła go z impetem, bo w latach siedemdziesiątych wydarzyło się naprawdę wiele: prace nad DSM-III i usunięcie homoseksualizmu z DSM-II, pierwsze zastosowania tomografii komputerowej, intensywny rozwój nowych podejść psychoterapeutycznych i badania w tym zakresie. Jednak dopiero lata osiemdziesiąte to początek psychiatrii jaką znamy dziś: wprowadzenie DSM-III (1980), pierwsze zastosowanie rezonansu magnetycznego do obrazowania mózgu (1981), szereg odkryć w psychofarmakologii, neuroobrazowaniu i neuronauce, nowe skuteczne i uzasadnione naukowo podejścia w psychoterapii i wiele innych osiągnięć.

„Świat potrzebuje pełnej współczucia i zarazem naukowej psychiatrii, a ja chciałbym oznajmić – niech zagrają fanfary – że taka psychiatria istnieje” (s.17). Trzecia część książki to historia współczesnej psychiatrii związana z technikami obrazowania mózgu, bardziej efektywnymi psychofarmaceutykami, Nagrodą Nobla dla Ericka Kandela, rozwojem badań genetycznych oraz rozwojem psychoterapii opartej na dowodach naukowych. Ta część książki zaskakuje, chyba jednak, nadmiarowym poczuciem samozadowolenia oraz sugestią, że jedyną nierozwiązaną kwestią pozostała stygmatyzacja, która utrzymuje się, „bo opinia publiczna nie jest świadoma postępów psychiatrii w takim stopniu, w jakim dowiaduje się o postępach w leczeniu chorób serca, nowotworów czy AIDS” (s. 315), a obrazy medialne podtrzymują negatywny obraz choroby psychicznej oraz metod jej leczenia.

Lieberman kończy książkę słowami Churchilla – „To nie jest koniec. To nawet nie jest początek końca. Być może jednak jest to koniec początku” i trudno się z tym nie zgodzić. Zastanawiające jest więc, czemu Lieberman stawia tak mało pytań, czemu widzi tak mało wyzwań, z którymi mierzy się dziś współczesna psychiatria. Szczególnie, że jego analiza czynników i zdarzeń, których konsekwencją było zdecydowane ograniczenie wpływu nurtu psychoanalitycznego na psychiatrię, opisana jest w książce szeroko i pozwala zrozumieć dynamikę tych zmian. Rozczarowuje, że Lieberman nie wspomina o tym, jak istotnym aktorem i lobbystą stał się przemysł w ostatnich dziesięcioleciach i jak ogromny wpływ wywarł na kształt współczesnej psychiatrii. Przemysł farmaceutyczny staje się w tej książce przysłowiowym elephant in the livingroom. Autor nie pisze o uwikłaniu psychiatrii w ten wielomiliardowy biznes, o zjawisku podżegania chorobowego, o niesłychanym zmedykalizowaniu amerykańskiego społeczeństwa, o tym, że leki nie zawsze działają albo ich efektywność obniża się z upływem czasu. Niestety ‘Big Pharma’ pozostaje w książce częścią nieopowiedzianej historii psychiatrii.

Intencją Liebermana było pokazanie światu, że współczesna psychiatria jest dziś pełnoprawną gałęzią medycyny. Napisał o tym z pasją, wartko – łatwo zapomnieć o tym, że nie jest to beletrystyka. Swoją książkę kierował nie tyle do kolegów psychiatrów, ale do lekarzy ogółem, do studentów medycyny i psychologii, do wszystkich zainteresowanych tą tematyką. Misja zakończyła się sukcesem – książka jest bestsellerem, czytają ją nawet socjolodzy.

Justyna Klingemann jest socjologiem medycyny, pracuje w Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie