RUBIKON

Anna Grzywa

„Dopóki żyjemy, nie ma śmierci: gdy jest śmierć, nas już nie ma”
Epikur

Na przestrzeni wieków ludzie umierali z powodu różnego rodzaju epidemii. Dżuma, cholera, gruźlica i ospa dziesiątkowały nas w starożytności i średniowieczu. W XII stuleciu szalała ospa, w XIII – trąd, w XIV – dżuma, w XV – kiła, w XVI – czerwonka, w XVII – gruźlica, a w XVIII – tyfus. Wiek XIX upłynął pod znakiem epidemii cholery, która pochłonęła 40 mln ofiar. W wielkiej epidemii grypy w 1919 r. życie straciło 20-25 mln ludzi. AIDS również ma zasięg epidemii, w niektórych krajach prawdopodobnie jest 100 milionów zarażonych osób.

Epidemie takich chorób zakaźnych jak dżuma, tyfus, płonica, błonica, ospa, cholera nie omijały Polski. Kiedyś nie rozróżniano tych chorób, nazywano je zarazą, morem, morowym powietrzem. Według historyków w XII wieku było tych epidemii 12, w XIV – 13, w XV – 18, a w XVI aż 20. Ten wzrost wiązano z życiem ludzi w większych skupiskach, z brakiem wody, gromadzeniem zapasów jedzenia, rozprzestrzenieniem szczurów i owadów przenoszących zarazki.

Epidemia dżumy, która spustoszyła średniowieczną Europę, zabiła, jak się ocenia, połowę mieszkańców kontynentu. Nazwa dżuma pochodzi od pojawiających się rozległych zmian martwiczo-zgorzelinowych w skórze, przyjmujących ciemną barwę. Pierwszy przypadek odnotowano w październiku 1347 roku w sycylijskim porcie Messyna. Obecnie przypuszcza się, że ogniskiem choroby była Azja Środkowa, gdzie epidemia dżumy wybuchła mniej więcej 20 lat wcześniej. Wraz z wyprawami kupieckimi, a także z przemierzającymi świat armiami, choroba opanowała kolejno Azję Wschodnią i Południową. Następnie dotarła na Bliski Wschód i do Afryki Północnej, i dopiero stąd zawędrowała do Europy na statkach genueńczyków uciekających z Kaffy na Półwyspie Krymskim przed Tatarami. W 1346 r. oblegający ten port Tatarzy za pomocą katapult wrzucali za mury miasta zwłoki zmarłych na tę chorobę, co można traktować jako pierwsze użycie broni biologicznej. Ze względu na bardzo złe warunki higieniczne choroba szybko się rozprzestrzeniała, nie nadążano z chowaniem ciał zmarłych.

Były różne rodzaje dżumy, m.in. dżuma dymienicza, która dawała szansę przeżycia, ale jej inne odmiany – dżuma płucna i posocznicowa – najczęściej prowadziły do śmierci. Przypadki śmierci z powodu dżumy notowano do końca 1352 roku, szczególnie w Hiszpanii, Francji i Anglii, ale też w mniejszym zakresie w innych krajach Europy. W niektórych regionach epidemia zabiła około 80% mieszkańców. Nie było rąk do pracy, nie miał kto uprawiać ziemi, która leżała odłogiem. Do dzisiaj przetrwał symbol tej epidemii dżumy – znany wszystkim charakterystyczny ubiór lekarzy, którzy zakładali specjalną maskę w kształcie ptasiego dzioba, zawierającą olejki wonne chroniące przed fetorem rozkładających się zwłok.

Śmierć na szeroką skalę przyniosła epidemia ospy, która w II w. n.e. dotknęła społeczeństwo Imperium Rzymskiego. Ospa zaniesiona przez konkwistadorów na kontynent amerykański zebrała ogromne żniwo. Na początku XIX wieku żółta gorączka, inaczej zwana żółtą febrą, wystąpiła w Afryce Północnej i w Hiszpanii, kiedy została tam przeniesiona przez afrykańskich niewolników. Z 33 tysięcy żołnierzy Napoleona wysłanych do francuskich posiadłości w Ameryce Północnej 29 tysięcy umarło na żółtą febrę. Napoleon uznał, że straty są tak wielkie, że nie warto utrzymywać tych terytoriów, więc w 1803 roku Francja sprzedała je Stanom Zjednoczonym. Żółta febra, podobnie jak malaria, przenoszona jest przez komary. Typowe objawy to gorączka, dreszcze, ból głowy, bóle mięśni, wymioty. Przebieg może być łagodny lub bardzo ciężki. W szczególnych przypadkach może prowadzić do krwotoków i zatrzymania pracy nerek i wątroby, co prowadzi do żółtawego zabarwienia skóry, stąd nazwa tej choroby.

W latach 1918-1919 pandemia grypy „hiszpanki” zabrała około 50 milionów ofiar śmiertelnych na całym świecie. Obecnie też malaria, gruźlica, polio, cholera czy AIDS każdego roku zabijają miliony ludzi. Opanowanie ich wymaga ogromnych nakładów finansowych. W 2009 roku głośno było w mediach o grożącej epidemii ptasiej i świńskiej grypy, ale wówczas dzięki działaniom profilaktycznym do epidemii nie doszło. Pisząc ten tekst kilka lat temu, pomyślałam, że przykład ptasiej grypy pokazuje, że nawet w XXI wieku pandemia jest jak najbardziej możliwa. Niestety okazało się, że to przeczucie mnie nie myliło.

W kolejnym numerze Psychiatry opublikujemy tekst autorki zatytułowany „Rytuały żałobne”.