MIEJSCA I LUDZIE

Katarzyna Prot-Klinger

/

Oddział psychiatryczny Szpitala Starozakonnego na Czystem

Szpital żydowski przy ulicy Dworskiej w wówczas podwarszawskiej gminie Czyste został zbudowany w 1902 roku, ale pawilon psychiatryczny otworzono już, jako pierwszy, w 1898[1]. Poprzedni szpital żydowski mieścił się w okopach Cytadeli i jego rozbudowa nie była możliwa, a na oddziale psychiatrycznym panowały szczególnie trudne warunki. Decyzja o budowie zapadła w 1886, a w 1887 roku powołany został Komitet Budowy Szpitala, któremu przewodniczył prezes gminy żydowskiej Ludwik Natanson – lekarz, założyciel i redaktor Tygodnika Lekarskiego, pierwszego polskiego czasopisma medycznego.

W tym okresie przykładano dużą wagę do miejsca budowy szpitali ze względu na warunki atmosferyczne[2]. Miejsce leżące na granicy miasta, z dużą ilością zieleni i wysoko położone uznano więc za odpowiednie. Kompleks szpitalny zaprojektował arch. Artur Goebel, uczeń Henryka Marconiego, jednego z najwybitniejszych polskich architektów. Szpital miał układ pawilonowy oraz w większości małe sale – jedno lub dwuosobowe. Pawilon „chorób umysłowych” (podobnie jak wenerologiczny) oddzielony był murem od reszty szpitala i miał własny ogród. W początkowym okresie szpital miał 535 łóżek, 252 dla mężczyzn, 270 dla kobiet i 13 dla dzieci, rozmieszczonych w 195 salach chorych. Personel lekarski i pomocniczy liczył łącznie 313 osób.

Szpital od początku swego istnienia był przez lata przodującym ośrodkiem lecznictwa zamkniętego w Warszawie. Prowadzono w nim działalność szkoleniową i naukowo-badawczą. W 1903 roku powstało Koło Naukowe przy Szpitalu Starozakonnych, które organizowało kursy i wykłady dla lekarzy i pielęgniarek oraz posiedzenia naukowe. Od 1922 roku ukazuje się „Kwartalnik Kliniczny Szpitala Starozakonnych”, w którym publikowano doniesienia z badań oraz materiały z posiedzeń naukowych, odbywających się regularnie w szpitalu. Publikowali w nim także wszyscy lekarze oddziału psychiatrycznego. Sytuację na oddziale psychiatrycznym opisuje praca z 1922 roku Kamilli Horowitz i Leona Prussaka[3] – asystentów w pododdziałach psychiatrycznych kierowanych w tym czasie przez Wizla i Bornsztajna. Oddział psychiatryczny w 1921 roku liczył 140 łóżek. Na każdym pododdziale było dwóch lekarzy (ordynator i asystent), felczer oraz personel pomocniczy.

Autorzy podkreślają duży ruch chorych świadczący, że oddział zajmuje się aktywnym leczeniem, chorzy poprawiają się i w stosunkowo krótkim czasie opuszczają szpital. Z tego powodu uważają, że chorzy chroniczni powinni być przyjmowani do innych szpitali – Tworki, Zofiówka, Drewnica. Z tego oraz innych artykułów zamieszczanych w „Kwartalniku” widać, że psychiatrzy zorientowani psychoanalitycznie – Bornsztajn, Wizel, Markuszewicz, Bychowski[4] propagują wiedzę i myślenie psychoanalityczne, także w rozumieniu konkretnych pacjentów, ale metody terapii szpitalnej są przede wszystkim biologiczne. Chorzy leczeni są poprzez szczepienie malarii[5],[6] oraz „stałe wanny”[7]. Metoda ta w założeniu polegała na utrzymywaniu chorego, nawet tygodniami, w ciepłej kąpieli. W warunkach szpitala na Czystem tak długie stosowanie kąpieli nie było możliwe ze względu na brak ciepłej wody po południu[8]. Stosowane są też inne środki farmakologiczne celem uspokojenia chorych pobudzonych – morfina, scopolamina, wodzian chloralu[9]. W pracach Bornsztajna raz pojawia się wzmianka o kontynuowaniu leczenia psychoanalitycznego pacjenta w szpitalu[10].

Ważnym wydarzeniem było otwarcie przy szpitalu w 1923 roku szkoły kształcącej pielęgniarki, drugiej Warszawie, a trzeciej Polsce. Możliwe to było dzięki wsparciu JDC (Jewish Distribution Committee). Uczennice, oprócz odbywania w szpitalu zajęć praktycznych, miały obowiązek podejmowania w nim pracy po uzyskaniu dyplomu. Dzięki temu szpital pozyskiwał wykształconą, dobrze wykwalifikowaną i przygotowaną do pracy kadrę pielęgniarską[11].

Ze względu na bardzo wysoki poziom szpitala ściągał on wybitnych lekarzy, naukowców. Jednym z nich był światowej klasy uczony dr Edward Flatau, który należał do pionierów neurologii światowej.

W końcu lat 20. coraz dotkliwszy brak funduszy i coraz większy napływ chorych skutkował brakiem miejsc, znacznym pogorszeniem warunków pobytu, ograniczeniem w ilości bielizny pościelowej i osobistej[12]. W końcu 1933 roku część chorych z pawilonu psychiatrycznego, gdzie warunki stały się tragiczne wskutek ogromnego zagęszczenia, przeniesiono do szpitala w Choroszczy.

W 1933 roku lekarze szpitalni ogłosili oficjalny protest: „ze względu na panujące obecnie stosunki w Rzeczy Niemieckiej” – ordynatorzy i wszyscy pozostali lekarze szpitala zaprzestali w proteście stosowania środków farmaceutycznych produkcji niemieckiej, a także zaniechali kupna i prenumeraty książek i czasopism medycznych wydawanych w Rzeszy[13].

W pierwszych miesiącach okupacji szpital na polecenie Niemców przekazano pod zarząd Gminy Żydowskiej i przeznaczono wyłącznie dla ludności żydowskiej. Oddział psychiatryczny został zlikwidowany. Jedynym szpitalem psychiatrycznym na terenie Generalnej Guberni przeznaczonym dla chorych psychicznie Żydów była Zofiówka koło Otwocka[14]. Nie jest jasne, czy pacjenci oddziału psychiatrycznego szpitala na Czystem trafili do Zofiówki, czy do szpitala w Choroszczy koło Białegostoku. Połowa pacjentów Zofiówki do 1942 roku umarła wskutek głodu i zimna, pozostali zostali zamordowani razem z mieszkańcami getta otwockiego w 1942 roku[15]. Jeżeli trafili do Chroszczy, to mogli być w 1940 roku wywiezieni do szpitali psychiatrycznych na terenie Związku Radzieckiego lub w 1941, po wkroczeniu wojsk niemieckich, rozstrzelani w masowych egzekucjach. Lekarze szpitala i oddziału w większości znaleźli się w getcie warszawskim.

Maurycy Bornstein (Bornsztajn)

Maurycy Bornstein[16],[17],[18],[19] urodził się w Warszawie w 1874 roku w zasymilowanej rodzinie żydowskiej. Do lat dwudziestych używał nazwiska Bornstein, które potem spolszczył na Bornsztajn. Maurycy studiował medycynę na Uniwersytecie Warszawskim. Kształcenie kontynuował w wybranych przez siebie dziedzinach, neurologii i psychiatrii, w Berlinie. W 1901 r. wrócił do Warszawy, pracował z najwybitniejszym polskim neurologiem Edwardem Flatauem. W 1904 r., kiedy Flatau w wyniku konkursu otrzymał ordynaturę chorób nerwowych w szpitalu żydowskim na Czystem, Bornstein został jego pierwszym asystentem. W roku 1907 Bornstein pojechał na pół roku do Monachium do psychiatry Emila Kraepelina, twórcy określenia „otępienie wczesne” dla choroby współcześnie nazywanej schizofrenią. Za ważne kryterium choroby Kraepelin uważał negatywne rokowanie. Bornstein krytykował Kraepelina za nieuwzględnianie strony psychologicznej w chorobach psychicznych:

„Nie słyszałem ani razu, ażeby usiłował wyjaśnić powstawanie i przebieg psychologiczny takiego lub innego urojenia, tej lub innej drogi chorobliwego myślenia, tego lub innego sposobu zachowywania się chorego. Przechodzi nad tem do porządku dziennego, stara się ująć jak najprędzej chorego ze strony klinicznej, zanadto już może zrywa wszelkie więzy z dawnym fenomenologicznym okresem w psychiatryi, zanadto jest klinicystą, za mało semiologiem”[20].

Po powrocie do Warszawy w 1908 zostaje mianowany ordynatorem oddziału psychiatrycznego szpitala na Czystem, gdzie pracował do 1939 roku. W latach 1908-1928 prowadził jeden oddział na około 50 łóżek. Po śmierci Adama Wizla w 1928 roku obejmuje także jego odział – w sumie około 100 pacjentów. W 1939 roku przechodzi na emeryturę, ale kontynuuje praktykę prywatną. W 1940 roku przenosi się z rodziną w obręb murów getta. Według dokumentu z 1928 roku sam Bornsztajn był wyznania rzymsko-katolickiego[21]. Rodzice Bornsztajna – Markus i Helena byli wyznania mojżeszowego. Bornsztajn przeżył wojnę, po wojnie został kierownikiem katedry psychopatologii Uniwersytetu Łódzkiego. Na emeryturę przeszedł w 1950 roku, zmarł w 1952 roku w Łodzi. Młodszy syn, student uniwersytetu, zginął w powstaniu warszawskim 9 sierpnia 1944 r. Bornstein w swoich pracach zawsze podkreślał wagę rozumienia psychologicznego pacjenta i wartość metody psychoanalitycznej.

Maurycy Bornsztajn (Bornstein) jako psychoanalityk

Maurycy Bornsztajn był lekarzem psychiatrą, praktykował w Szpitalu Starozakonnym „na Czystem” w Warszawie (obecnie szpital Wolski). Przypuszczalnie swojej psychoanalizy nie przeszedł. W „Psychoanalizie” pisze: „zapoznanie się z nią [psychoanalizą] nie może polegać na przeczytaniu szeregu książek i broszur, ale na stosowaniu praktycznem; zanim się jednak do tego przystępuje, należy samemu poddać się psychoanalizie lub co najmniej analizować przez dłuższy czas własne sny, zapisując je swobodnie i kojarząc swobodnie do poszczególnych elementów snu w celu wyjaśnienia sobie znaczenia marzenia sennego”[22]. Jest to być może wskazówka, że sam wybrał drogę analizowania swoich snów.

O Maurycym Bornsztajnie można powiedzieć, że był psychoanalizą zafascynowany, stał się gorliwym propagatorem nauki Freuda w Polsce. W 1913 roku spotyka się z Freudem. Spotkanie to opisuje w pracy z 1933 roku:

„Panie i Panowie, przed 20 laty bezmała, bo w roku 1913, będąc w Wiedniu odwiedziłem mistrza. Byłem wtedy początkującym psychoanalitykiem, który stopniowo zdobywał doświadczenie, a że artykuł rewelacyjny Freuda o charakterze i erotyce analnej miał zaledwie kilka lat życia, nie wszedł jeszcze w krew i życie wszystkich i we mnie również rzecz ta nie mogła nie budzić sceptycyzmu, postanowiłem poruszyć tę sprawę w rozmowie z Freudem. Pamiętam, jakby to było dziś, uśmiechnął się niepewnie i powiedział: „jeżeli coś w teorji mojej jest pewne, to to właśnie jest najpewniejsze; zresztą nie będę Pana przekonywał, niech Pan pracuje, niech Pan analizuje jak najwięcej, pacjenci lepiej Pana przekonają ode mnie.” Nie wiem, już jak długi upłynął czas, kiedy oddałem mu całkowitą sprawiedliwość.”[23]

W 80. rocznicę urodzin Freuda, 6 maja 1936 roku, Bornsztajn wygłasza w Polskim Towarzystwie Psychiatrycznym odczyt „Historia rozwoju psychoanalizy i jej stan współczesny” opublikowany później w dwóch częściach w „Warszawskim Czasopiśmie Lekarskim”[24],[25]. W tym wykładzie daje wyraz swojemu entuzjazmowi wobec nauki Freuda:

„Na przestrzeni stuleci narcyzm człowieka trzykrotnie ugodzony został boleśnie. Po raz pierwszy przez Kopernika, który odebrał ziemi miejsce centralne w systemie planetarnym; po raz drugi przez Darwina, który zdetronizował człowieka w stosunku do gatunków zwierzęcych, a po trzeci – przez Freuda, który jaźń człowieka uczynił zależną od przemocy nieświadomych tendencyj i impulsów. A jednocześnie ten sam Freud dał ludzkości w ręce świetne narzędzie, przy którego pomocy wyzwolić się może z pęt nieświadomości, ściszyć władcze nakazy srogiej nadjaźni, a Erosa oddać częściowo w służbę normalnej rozkoszy płciowej, oraz przedłużenia gatunku, częściowo zaś zdeseksualizować, uwznioślić i uczynić z niego twórczą konstruktywna siłę na wyższych płaszczyznach życia”[26].

Odczyt ma charakter teoretyczny, jedyny materiał kliniczny cytowany przez Bornsztajna to sen pacjenta chorego na nerwice natręctw, marzenie senne z okresu zdrowienia:

„Przed wejściem do domu mojego w P. kręci się kilku cyganów; podejrzewam ich o chęć okradzenia naszego mieszkania. Wchodzę na podwyższenie, znajdujące się naprzeciwko naszego mieszkania, aby stąd obserwować cyganów. Stwierdzam z zupełnym spokojem, że dom został zalany wodą – jest to dzieło cyganów. Znajduję się, jakby na wyspie, wśród morza. Miejsce obserwacyjne przemienia się w mieszkanie wspólnika ojca mego. Wspólnik ten, jako zdolny mechanik, podejmuje się usunąć wodę i przywrócić ziemię do jej pierwotnego wyglądu. Myślę równocześnie o tem, że gdy nasze dzieło nam się uda, to jest po usunięciu skutków potopu, trzeba będzie również wprowadzić większą sprawiedliwość do stosunków społecznych. Widzę, że dzieło nam się udało, woda całkowicie ustąpiła i płynie obecnie dwoma, ujętymi w brzegi strumieniami, a przez szeroko otwartą bramę wchodzi nowa ludzkość, która ma zaludnić nową odrodzoną ziemię. Nastrój uroczysty…”[27].

Bornsztajn interpretuje sen jako proces, w którym pacjent utożsamia się z ojcem, popęd destrukcji zostaje opanowany. Nie sposób nie myśleć o tym śnie, jako o śnie Bornsztajna dotyczącym psychoanalizy – nauki, która ma przynieść znaczącą zmianę społeczną.

W tym kontekście interesujące jest, że najwięcej wątpliwości Bornsztajna budzi teoria Freuda dotycząca konfliktu Erosa i Tanatosa. Podobnie zresztą ma wiele wątpliwości do ostatniej freudowskiej teorii popędów inny polski psychoanalityk – Ryszard Markuszewicz. Zastanawiające jest, dlaczego akurat ten fragment teorii był trudny do przyjęcia. W pismach zarówno Bornsztajna, jak i Markuszewicza brzmi nadzieja, że psychoanaliza nie będzie tylko nową nauką, że stworzy ona nowego, lepszego człowieka. Zdaniem Dybla teoria Freuda służyła Markuszewiczowi do budowania własnej społecznej utopii[28].

Przykładem takiej nadziei jest fragment z pracy Bornsztajna z 1933 roku:
„I żmudna praca nasza często miewa te świetlane momenty, kiedy widzimy, jak dzięki niej zmieniają się charaktery ludzkie, jak z ciężkiego neurotyka, słabego, pełnego skrupułów i wątpliwości, pozbawionego energii i chęci do życia, powoli, literalnie, jak Feniks z popiołów „Suantummutatug ab illo” powstaje inny człowiek o cechach wręcz przeciwnych. Tu psychoanalityk dokonał zaniedbanej pracy wychowawczej, dokonał tego, czego nie potrafił uczynić zbyt surowy czy zbyt pobłażliwy ojciec, a mianowicie przeobraził w sposób odpowiedni nadjaźń człowieka, wyzuł ją z cech srogości, która domagała się nieustannie ze strony świadomej jaźni pokuty za grzechy nieświadome we wczesnym dzieciństwie w intencjach popędowych popełnione. Zwolniona z tego brzemienia dyktatury jaźń może wówczas swobodnie zwrócić się ku słońcu życia, zamiast tkwić w pomrokach wewnętrznych konfliktów”[29].

Tak ekstremalne oczekiwania wobec teorii psychologicznej wpisują się w zjawisko końca XIX wieku, jakim było powstawanie utopijnych idei, które miały uleczyć problemy świata. W tym samym czasie inny lekarz – okulista L.L. Zamenhof tworzy wspólny język, język nadziei, który ma stanowić podstawę wspólnoty ludzkiej, a w przyszłości wspólnej religii[30].

Danuta Danek pisząc o kolejnym polskim psychoanalityku – Gustawie Bychowskim podkreśla, że zainteresowanie psychoanalizą związane było z pewną formacją inteligencji polskiej zaangażowanej społecznie, wyznającej głębokie ideały społeczne[31]. Tak więc koncepcja zakładająca, że psychika ludzka ma również tendencje destrukcyjne była trudna do przyjęcia[32].

Takie idealistyczne podejście w pewnych sytuacjach utrudniało usłyszenie lęków pacjentów. Lena Magnone pisze o wpływie żydowskiego pochodzenia psychoanalityków i ich pacjentów na rozumienie objawów, omawiając między innymi przypadek Dory opisywany przez Zygmunta Freuda[33]. Maurycy Bornsztajn też wydaje się nie słyszeć lęku przed antysemityzmem swoich żydowskich pacjentów[34]. Nawet tak ewidentne obrazy, relacjonowane w psychozie przez żydowską pacjentkę, jak widok „żydów wynędzniałych, głodnych, z drugiej strony chłopów z siekierami”[35] nie nasuwają Bornsztajnowi skojarzeń z pogromem.

Bornsztajn w pracy O stanach lękowych w świetle psychoanalizy podejmuje dyskusję z drugą teorią lęku Freuda[36]. Uważa, że napady lękowe związane są przede wszystkim z zaburzeniami przetwarzania libido i fantazją kastracyjną. Uważa, że lęk związany jest z obszarem nieświadomym, a ego („jaźń”) wykonuje pracę tłumienia popędu. Nie zgadza się z ujęciem drugiej teorii lęku Freuda, w której istnieje lęk niezwiązany z popędami, a rzeczywistym zagrożeniem związanym z ego.

Interesujące są przykłady pochodzące z tej pracy Bornsztajna. Wszystkie przypadki dotyczą mężczyzn i związane są z agorafobią. Analizując objawy i sny pacjentów Bornsztajn pokazuje zawiązek agorafobii (aż do niemożności chodzenia) z lękiem kastracyjnym i regresją libido do faz pregenitalnych (przede wszystkim analnej). Powołując się na Ranka uważa, że napad lękowy „zapożycza swój kształt, swą morfologię” od lęku związanego z traumą narodzin[37]. Rozróżnia za Freudem nerwice lękowe aktualne związane z przeszkodą w zaspokojeniu libidinalnym oraz psychonerwice mające swój początek w niewłaściwym rozwoju seksualnym w dzieciństwie.

Teoria psychoz Maurycego Bornsztajna

Szczególnym obszarem zainteresowania Maurycego Bornsztajna jako psychiatry, ordynatora oddziału psychiatrycznego, były psychozy. Jego zdaniem teoria Freuda całkowicie zmieniła podejście do psychoz dając narzędzie ich zrozumienia. Pisze, że przed Freudem „chodziliśmy pośród naszych chorych ślepi, po omacku segregując tylko objawy psychotyczne, ale nie rozumiejąc ich zupełnie”[38]. Wskazuje na podobieństwo doznań psychotycznych do marzeń sennych oraz na możliwość wyjaśniania stanów paranoidalnych poprzez mechanizm projekcji[39]. Uważa, że życie psychiczne chorych na schizofrenię podlega tym samym mechanizmom co życie człowieka normalnego w marzeniu sennym, w którym dochodzi do cofnięcia się do myślenia prelogicznego, niespełnione pragnienia ulegają realizacji w doznaniu psychotycznym. Zajmuje się w swoich pracach objawami psychopatologicznymi – urojeniami i omamami. Zgadza się z Jaspersem co do funkcji obronnej urojeń. Urojenia poprzez nadanie sensu niezrozumiałej i przerażającej rzeczywistości porządkują ją i zmniejszają lęk[40]. Omamy omawia w oddzielnej pracy, w której omamy słuchowe występujące w schizofrenii wiąże z regresem i rozszczepieniem osobowości[41]. Uważa, że zmiany w osobowości są warunkiem koniecznym wystąpienia omamów. Ujmuje to, jak sam pisze, w „lapidarnym zwrocie”:

„Schizofrenicy są omamieni, nie schizofrenicy nie są omamieni”[42].

W 1916 roku Bornsztajn pisze pracę „O odrębnym typie rozszczepienia psychicznego”[43],[44]. W pracy tej, zestawiając myślenie Freuda i Jaspersa, uważa, że kluczowe w diagnozowaniu psychoz jest określenie związku objawów chorobowych z doświadczeniem przedchorobowym. Należy próbować zrozumieć „genetycznie” (w rozumieniu freudowskim) treść objawów oraz studiować formę przeżywania objawów (zgodnie z postulatami fenomenologii Jaspersa). Istotne jest też uwzględnianie osobowości chorego. Bornsztajn uważał (za Jaspersem), że objawy psychotyczne mogą być nasileniem („wyolbrzymieniem”) cech psychicznych chorego lub osobowość pacjenta może ulegać zmianie w stosunku do tego, co było przed chorobą („przybyły elementy obce”). Ta druga możliwość przemawia za rozpoznaniem schizofrenii.

Bornsztajn prowadził psychoanalizę pacjentów psychotycznych, niestety nie opisuje tego procesu dokładniej w swoich pracach. Jedynym szczegółowym opisem jest fragment z pracy dotyczącej nerwicy natręctw[45]. Opisuje w niej pacjenta, którego przed wybuchem psychozy w 1914 roku prowadził z powodu nerwicy natręctw. Uważa, że proces schizofreniczny powstaje na podłożu cech charakterologicznych, w związku z trudnościami seksualnymi – zarówno niemożnością „wyżycia się płciowego”, jak i sublimacji. Kontynuuje psychoanalizę pacjenta po przyjęciu go do szpitala. Bornsztajn interpretuje zaburzenia pacjenta jako zahamowanie w rozwoju płciowym w okresie narcystycznym oraz analno-sadystycznym, z regresją libido.

W tej pracy Bornsztajn tworzy oryginalną teorię dotyczącą związku nerwicy natręctw i schizofrenii. Uważa, że u części pacjentów natręctwa są już objawem procesu psychotycznego. A więc nie jest tak, jak uważała część psychiatrów, że nerwica natręctw może przejść w schizofrenię, ale że objawy natręctw mogą występować zarówno w nerwicy natręctw, jak i w schizofrenii. Oczywiste jest, że ważne w takim razie jest odróżnienie psychozy i nerwicy, które dają podobny obraz psychopatologiczny. Opisując analizowanych przez siebie pacjentów Bornsztajn stwierdza, że psychoanaliza daje narzędzie pozwalające na odróżnienie tych zaburzeń. Za podstawę rozróżnienia uznaje za Freudem okres fiksacji libido. Pierwotna fiksacja na poziomie analnym, a w procesie chorobowym regresja do tego okresu prowadzi do nerwicy natręctw, natomiast jeżeli regresja postępuje do okresu pierwotnego narcyzmu mamy do czynienia ze schizofrenią. Objawy natręctw w schizofrenii związane są z fiksacją libido zarówno na etapie analnym, jak i w stadium narcystycznym. Psychoanalizę tych pacjentów Bornsztajn prowadził przypuszczalnie krótko (co do jednego z nich podaje, że były to trzy miesiące), nie odnosi się do rezultatów terapii, opisy przypadków służą mu do przedstawienia swojej koncepcji diagnostycznej.

Podobne myślenie, jak wobec różnicowania nerwicy natręctw i schizofrenii, stosuje Bornsztajn wobec różnych typów w obrębie schizofrenii. Uważa, że opisany przez niego typ schizofrenia reactivacircumscripta jest spowodowany płytszą regresją – do poziomu, jak określa „odnalezienia obiektu”[46], do którego jest większa dostępność, nie ma cech autyzmu. Urojenia są podobne do snów dziecięcych, spełniających zakazane, wyparte pragnienie. Pacjent może zatrzymać się na tym poziomie regresji, ale w toku choroby regresja może postępować dalej do poziomu narcystycznego z typowymi urojeniami wielkościowymi, poczuciem wszechmocy.

Zakończenie

Na zakończenie chciałam podkreślić, że dorobek Maurycego Bornsztajna nie ma jedynie waloru historycznego. Uważam, że wiele jego obserwacji jest bardzo interesujących i pobudzających do refleksji również aktualnie. Siłą jego prac jest bardzo dokładny opis pacjentów, zawierający codzienne obserwacje chorego. Daje to, podobnie, jak wobec prac Freuda, możliwość innego spojrzenia na prezentowane w artykułach zaburzenia. Bornsztajn poza wyraźnym zafascynowaniem odkryciami Freuda prezentuje swoje własne, całkowicie niezależne myślenie. Szczególnym tego przykładem z poza ścisłego obszaru klinicznego jest obserwacja dotycząca zmienności objawów pacjentów w związku ze zmianami społecznymi (teoria schizofrenizacji). Za najbardziej istotny naukowy wkład Bornsztajna uważam twórcze kontynuowanie myśli Freuda w odniesieniu do pacjentów z rozpoznaniem psychozy, uznanie znaczenia doświadczeń pacjenta w kształtowaniu objawów psychotycznych. Pokazuje, że pacjenci z rozpoznaniem psychozy mogą podlegać rozumieniu i leczeniu podobnie, jak pacjenci z nerwicą czy zaburzeniami osobowości.


[1] B. Lis –Udrycka Zarys historii Szpitala Wolskiego, dawniej Szpitala Starozakonnych na Czystem. https://www.wolski.med.pl/vdata/_pliki/ht[2232]_zarys.pdf (pobrano: 16.06.2017)

[2]F. TournelleWarunki budowlane szpitali W: Rys historyczno-statystyczny szpitali i innych zakładów dobroczynnych w Królestwie Polskim. Wydanie redakcji gazety lekarskiej w drukarni Józefa Bergera. Warszawa 1872, s. I – XVI.

[3] K. Horowitz, L. Prussak (1922) Sprawozdanie z działalności oddziałów psychiatrycznych w 1920 i 1921 r. ze szczególnym uwzględnieniem ruchu chorych. Kwartalnik Kliniczny Szpitala Starozakonnych w Warszawie 1(4): 207-219.

[4]Gustaw Bychowski pracował od 1922 do 1933 najpierw w oddziale Wizla, po jego śmierci w 1928 roku kontynuował pracę w szpitalu pod kierownictwem Bornsztajna.

[5] L. Prussaki A.Wizel Doświadczenia kliniczne nad leczeniem bezwładu postępującego szczepieniem zimnicy. Sprawozdanie z posiedzenia z dn. 30.03.1923r. Kwartalnik Kliniczny Szpitala Starozakonnych w Warszawie 2(4): 297-298.

[6] A. Wizel i R. Markuszewicz O pierwszych próbach leczenia schizofrenji zimnicą. Sprawozdanie z posiedzenia z dn. 20.05.1927r. Kwartalnik Kliniczny Szpitala Starozakonnych w Warszawie 6(4): 297-298.

[7] M.Bornstein (1908) Listy psychiatryczne. Medycyna i Kronika Lekarska 1, s.21.

[8]K. Horowitz, L.Prussak (1922) Sprawozdanie z działalności oddziałów psychiatrycznych w 1920 i 1921r. ze szczególnym uwzględnieniem ruchu chorych. Kwartalnik Kliniczny Szpitala Starozakonnych w Warszawie 1(4), s.207-219.

[9] R. Markuszewicz (1926) Nowa metoda leczenia stanów podniecenia w schizofrenji. Sprawozdanie z posiedzenia z d. 11.12.1925r. Kwartalnik Kliniczny Szpitala Starozakonnych w Warszawie 5: 124-126.

[10]M.Bornsztajn Nerwica natręctwa a schizophrenia. „Neurologja Polska” 1922, z. 6, s. 115-121.

[11] I. Fliederbaum (1927) O ewolucji pielęgniarstwa w szpitalu starozakonnych na Czystem. Kwartalnik Kliniczny Szpitala Starozakonnych w Warszawie 6: 39-45.

[12]„Najgorzej przedstawiał się stan oddziałów psychiatrycznych, gdzie chorzy często niszczyli bieliznę i sprzęty. W Szpitalu Starozakonnych oddział dla spokojnych kobiet, przy 75 pacjentkach, dysponował łącznie bielizną (w użyciu, w pralni i w reperacji) w liczbie: 152 prześcieradła, 100 poszewek, 150 koszul, 15 ręczników i 46 szlafroków. W oddziale kobiet niespokojnych, przy 66 chorych: 80 prześcieradeł, 60 poszewek, 150 koszul, 10 ręczników i 75 szlafroków. W oddziale męskim stan posiadania przedstawiał się jeszcze gorzej”. Z. Podgórska-Klawe Szpital Starozakonnych w Warszawie cz.2.Pamiętnik TLW 2008. http://www.tlw.waw.pl/index.php?id=25&newsy_id=186 (pobrano 16.06.2017).

[13]Wiadomości Różne. Medycyna 1933, 10, s. 319.

[14]Prot K., Biedka Ł. (2006) Zofiówka. Zapomniani pacjenci. Dialog. Zeszyty Polsko-Niemieckiego Towarzystwa Zdrowia Psychicznego 14, s. 277-285.

[15]Zagłada chorych psychicznie. Pamięć i historia. Red: T. Nasierowski, G. Herczyńska, D. Myszka. Eneteia. Warszawa. 2012.

[16] G. Herczyńska Maurycy Bornsztajn 1874–1952. Postępy Psychiatrii i Neurologii 2003, z. 12, s. 1-8.

[17] E. Herman Historia Neurologii Polskiej. Wrocław, Warszawa, Kraków, Gdańsk 1975, s.165-167.

[18] E. Herman E. Neurolodzy Polscy. Warszawa 1958, s.136 – 145.

[19]P. Dybel Maurycy Bornsztajn (Bornstein) (1874-1952) W: Od Jekelsa do Witkacego. Psychoanaliza na ziemiach polskich pod zaborami 1900–1918. Wybór tekstów. Redakcja: B. Dobroczyński i Paweł Dybel. Kraków 2016.

[20] M. Bornstein, Listy psychiatryczne II „Medycyna i Kronika Lekarska” 1908, z. 2, s. 44.

[21] Karta rejestracyjna Izby Lekarskiej warszawsko-białostockiej w teczce osobowej M. Bornsztajna, Materiały

Izby Lekarskiej. Główna Biblioteka Lekarska. Zbiory Specjalne. L. 635.

[22]M. Bornsztajn Psychoanaliza: 6 Wykładów wygłoszonych na Wolnej Wszechnicy w Warszawie. Kraków 1930, s.133.

[23] Tenże Charakter w świetle teorii psychoanalitycznych. „Rocznik Psychjatryczny” 1933, z. 20, s. 138.

[24] M. Bornsztajn Historia rozwoju psychoanalizy i jej stan współczesny. „Warszawskie Czasopismo Lekarskie”1936, z. 17, s. 293 – 299.

[25] Tenże Historia rozwoju psychoanalizy i jej stan współczesny. „Warszawskie Czasopismo Lekarskie”1936, z. 18, s. 313-317.

[26] Tamże, s. 317.

[27]Tamże, s. 317.

[28]P. Dybel Emancypacyjne przesłanie psychoanalizy według Romana Markuszewicza na podstawie wczesnych prac tego autora.„Konteksty” 2016, nr. 1,  s.162-170.

[29] M. Bornsztajn Charakter w świetle teorii psychoanalitycznych. „Rocznik Psychjatryczny” 1933, z. 20, s. 138.

[30] A.Jagodzińska Religia uniwersalna zamiast konwersji. W: W poszukiwaniu religii doskonałej. Konwersja a Żydzi. Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego. Wrocław 2012.

[31] D. Danek Gustaw Bychowski – zapoznana postać z dziejów kultury polskiej. W: G. Bychowski Słowacki i jego dusza. Studium psychoanalityczne, wstęp i opracowanie D. Danek, Kraków 2002, s. XXVII.

[32]Bornsztajn zmienia przypuszczalnie swoje nastawienie do tej teorii popędów. W 1938 roku publikuje pracę Uwagi z powodu artykułu Zygmunta Freuda p. n. „Psychoanaliza, która się daje zakończyć i taka, która dłuży się bez końca.” „Rocznik Psychiatryczny” 1938, z. 33, s. 40, w której używa pojęć Erosa i Tanatosa.

[33] L. Magnone Emisariusze Freuda. Transfer kulturowy psychoanalizy do polskich sfer inteligenckich przed drugą wojną światową. Universitas. Kraków 2016,  s. 48.

[34] K. Prot-Klinger Psychotyczny „świat obok”. Psychoza jako sposób komunikacji ze światem. Konteksty 2016, nr. 1, s.72-77.

[35]M. BornsteinO odrębnym typie rozszczepienia psychicznego (Schizothymiareactiva). Wydawnictwo kasy Mianowskiego. Warszawa 1916, s.15- 16.

[36] Tenże O stanach lękowych w świetle psychoanalizy. „Lekarz Wojskowy” 1929  z. 1-4, s. 50-67.

[37] Podobnie jak w przypadku psychoz bada objaw pod względem genetycznym (freudowskim) oraz strukturalnym (zgodnie z postulatami Jaspersa).

[38]Bornsztajn M. Historia rozwoju psychoanalizy i jej stan współczesny. „Warszawskie Czasopismo Lekarskie”1936, z. 18, s.317.

[39] Tamże, s.317.

[40] Tenże Wstęp do psychiatrii klinicznej dla lekarzy, psychologów i studentów. Wydanie drugie, uzupełnione. Łódź 1948, s. 203-204.

[41] Tenże Omamy a osobowość. „Rocznik Psychiatryczny” 1938, z. 34/35, s. 61-73.

[42] Tamże, s. 71.

[43] Tenże O odrębnym typie rozszczepienia psychicznego (Schizothymiareactiva). Wyd. Kasy Mianowskiego. Warszawa 1916.

[44] C. Żechowski O odrębnym typie rozszczepienia psychicznego – zapomniana praca Maurycego Bornsztajna„Dialogi”, 1-2, s. 73-74.

[45] M.Bornsztajn Nerwica natręctwa a schizophrenia. „Neurologja Polska” 1922, z. 6, s. 115-121.

[46] Tenże Schizophrene Symptome im Lichte der Psychoanalyse. „InternationaleZeitschrift fur Psychoananlyse” 1929, z.12, s. 95 – 99.