HISTORIA PSYCHIATRII KRAKOWSKIEJ OD KUCHNI

Jacek Bomba

Nie wiąże się na ogół krakowskiej szkoły psychiatrii z biologią. Jakże niesłusznie. Humanistyczne podejście do medycyny, ludzki stosunek do chorych, troska o poszanowanie ich godności nie wymagają negowania biologicznej natury życia ludzkiego. Nie przeszkadza mu też przyjęcie istnienia ścisłego związku życia psychicznego z pracą mózgu. Myślenie krakowskich psychiatrów wyróżnia raczej wysiłek scalania wiedzy o człowieku i cierpieniu, zdobytej z perspektyw psychologicznej, socjologicznej i biologicznej.

Doktor Julian Gątarski jest tego dobitnym przykładem. Jego nazwisko otwiera listę współautorów pierwszych powojennych doniesień z psychoterapii grupowej wprowadzanej do leczenia w Klinice Krakowskiej w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku. Kiedy jednak pojawiła się możliwość badania elektrycznej czynności mózgu i do Kliniki dotarł aparat do elektroencefalografii, cały oddał się tej nowej formie badania. Z mgr Mieczysławą Chlipalską tworzyli zespół badający standardowo wszystkich hospitalizowanych pacjentów, tych, którzy byli diagnozowani w trybie ambulatoryjnym oraz rzesze osób badanych w różnych programach naukowych. Najbardziej znane są wyniki badania byłych więźniów obozów koncentracyjnych, w tym dzieci oraz wyniki badań robotników pracujących w środowisku ultradźwięków i wibracji. Jego własne badania objęły bokserów. Wykazał związek licznych mikrourazów z zanikami korowymi i encephalopathia pugilistica.

Zajmując się elektrycznym obrazem pracy mózgu nie tracił kontaktu z życiem klinicznym. Gościł w gabineciku pracowni EEG codzienne spotkania zespołu swojego macierzystego oddziału na porannych konferencjach po wizycie, którą prowadził profesor Kępiński. Cała pracownia, łącznie z gabinecikiem, mieściła się w suterenach Kliniki, bo gdzie indziej nie było na nią miejsca. Nie było go też na konferencje zespołu oddziału. Koleżanki i kolegów dr Gątarski częstował kawą, a na Szefa czekał solodrążek do kawy.

Doktor Gątarski parzył kawę, jak wówczas wszyscy, w szklance. Nie wydaje się jednak, żeby nie lubił cafe corretto. Lekko zmodyfikowanej.

CAFE CORRETTO

1                     krótkie espresso
25 ml             śliwowicy łąckiej

W ciśnieniowym ekspresie do kawy, do ogrzanej filiżanki, zrobić „krótkie”, mocne espresso. Następnie wlać do kawy śliwowicę, zamieszać łyżeczką, którą, po wypiciu napoju, zebrać ze ścianek filiżanki piankę. Żeby zakończyć ceremonię należy tę piankę włożyć łyżeczką do ust.

Solodrążek, czyli świeża bułeczka zwinięta jak rogalik, ale nie wygięta w półksiężyc i posypana gruboziarnistą solą, jest świetnym, chociaż niekoniecznym dodatkiem.

/