PŁYTY, KTÓRE WARTO ZNAĆ

Mirek Sukiennik

Trwająca od ponad roku pandemia jest tak dominującym w życiu czynnikiem, że trochę mniej dostrzegamy inne ważne wydarzenia społeczne. W Polsce jest nim na pewno Strajk Kobiet, a w USA ruch Black Lives Matter. Łączy je to, że zwracają one uwagę na problem nierówności i dyskryminacji.

Kobiety w Polsce oczekują przede wszystkim dostrzeżenia ich trudnej sytuacji i chociaż przekształcanie się tego ruchu społecznego w polityczny może budzić wątpliwości – nie zmienia to faktu, że wiele postulatów jest słusznych i wiele aspektów życia wymaga poprawy i respektowania praw.

Jednym z najpoważniejszych problemów kobiet na całym świecie jest przemoc fizyczna. Niestety, pandemia i lockdowny przyczyniły się do wzrostu problemu przemocy domowej.

Przemoc domowa oczywiście nie ogranicza się tylko do Polski, prawdziwa katastrofa dotyka też rodzin latynoskich i Afroamerykanów. W USA rządy Trumpa dobitnie pokazały, że segregacja rasowa nadal istnieje i ogromne problemy nie są dostrzegane ani rozwiązywane.

Bohaterka dzisiejszego tekstu to kobieta, której dotyczyły oba te problemy, i która pokazuje, że zawsze można dzięki sile charakteru i ciężkiej pracy pokonać nawet największe i najtrudniejsze przeszkody…

Tina Turner Private Dancer –Maj 1984

  1. I Might Have Been Queen
  2. What’s Love Got To Do It
  3. Show Some Respect
  4. I Can’t Stand The Rain
  5. Private Dancer
  6. Let’s Stay Together
  7. Better Be Good To Me
  8. Steel Claw
  9. Help!
  10. 1984

Anna Mae Bullock urodziła się w mieście Bronsville, Kentucky w USA 26 listopada 1939 roku. Rodzice pracowali na farmie w Natbush Tennessee, następnie w fabryce zbrojeniowej, a wychowaniem dzieci zajmowała się babcia. Gdy dziewczynka miała 11 lat matka odeszła od ojca, który często nadużywał alkoholu i bił ją. Ojciec po dwóch latach ponownie się ożenił i odesłał Ann i jej siostrę do swojej matki. Mieszkając u niej w Natbush dziewczynka zaczęła śpiewać w chórze kościelnym, gdzie szybko dostrzeżono jej niezwykły, silny głos. Gdy miała 16 lat babcia zmarła i siostry przeniosły się do matki do St. Louis. Ann skończyła w 1958 roku szkołę średnią i rozpoczęła pracę jako pielęgniarka. Wieczorami razem z siostrą chodziły do klubów, gdzie Ann obserwowała występujące zespoły. Cały czas chciała spróbować swoich sił jako wokalistka. Jednym z występujących zespołów był grający soul i R’n’B Ike Turner & The Kings of Rhythm. Ann poprosiła wokalistę o możliwość wspólnego występu, ale on odmówił. Po kilku dniach, w czasie przedstawiania zespołu wzięła sama mikrofon i zaśpiewała razem z Ike’em. Wyszło świetnie i część występu była już wspólna. Ike szybko zorientował się, że trafił na prawdziwy talent i rozpoczął pracę nad jej wokalem i scenicznym wizerunkiem. W tym czasie Ann romansowała z saksofonistą zespołu i skończyło się to ciążą, której efektem był syn Craig. Początkowo zamieszkali razem, ale szybko od niej odszedł i została samotną matką.

W 1960 roku Ike i Ann nagrali wspólny singiel A Fool In Love (początkowo miała śpiewać inna wokalistka, ale nie pojawiła się w studio). Ike wymusił zmianę imienia na Tina jako „lepsze marketingowo”. Singiel szybko stał się przebojem, a Ike zaproponował występy jako duet Ike & Tina Turner. Głos Tiny różnił się od innych wokalistek – był mocny, bliższy męskim brzmieniom, a do tego Tina była świetna na scenie – doskonale czuła rytm i potrafiła jednocześnie tańczyć i śpiewać. To przełożyło się na popularność duetu, kilkadziesiąt singli i płyt z takimi przebojami jak Poor Fool, It’s Gonna Work Out Fine, River Deep – Mountain High, Proud Mary i Nutbush City Limits. Początkowo Ike nie interesował się Tiną, ale zostali parą i wkrótce urodził się ich syn Ronnie, a w 1962 roku wzięli ślub w Meksyku.

Niestety, od początku Ike pił i bił Tinę – jako gitarzysta, aby nie uszkodzić sobie rąk, używał zawsze różnych przedmiotów. W początku lat 70. Ike oprócz picia alkoholu zaczął nadużywać narkotyków, a rękoczyny stały się regułą. Tina zafascynowana mężczyzną, uzależniona od niego zawodowo, prywatnie i finansowo znosiła to długo. W końcu zmęczona znoszeniem upokorzeń próbowała popełnić samobójstwo poprzez zażycie dużej ilości tabletek nasennych, ale udało się ją uratować. Zachowanie Ike’a się nie zmieniło.

W czasie trasy koncertowej w 1976 roku pokłócili się w drodze do hotelu w Dallas i Tina uciekła tak jak stała – bez niczego, mając przy sobie tylko drobne 36 centów. Poszła do innego hotelu i poprosiła o pomoc managera, a ten widząc, w jakim jest stanie dał jej przenocować. Sytuacja wokalistki była nie do pozazdroszczenia – zerwała trasę koncertową w jej trakcie, co w branży jest bardzo źle widziane, wszystkie pieniądze i prawa miał zagwarantowane Ike. W czasie rozwodu Tina zgodziła się oddać praktycznie wszystko poza prawem do nazwiska Turner.

Postanowiła od tej pory pracować tylko na swój rachunek i nie być uzależniona od nikogo. Początkowo występowała w małych klubach i hotelach, aby zarobić na utrzymanie i spłatę długów. Wydała dwie płyty solowe, które nie sprzedawały się dobrze, przeniosła się nawet do Europy, aby występować w celu podreperowania finansów. O tym, że była naprawdę w potrzebie świadczy choćby występ w RPA, za który została mocno skrytykowana, a nawet koncert na warszawskim Torwarze w listopadzie 1981 roku.

Jednak miesiąc wcześniej nastąpił pozytywny zwrot – Rod Stewart zaprosił Tinę do wspólnego wykonania swojego hitu Hot Legs w popularnym programie Saturday’s Night Live, a The Rolling Stones do otwierania ich trasy koncertowej w USA. Branża sobie o niej przypomniała. Okazało się jednak, że problemem jest pochodzenie Tiny. Afroamerykanie dopiero przecierali pierwsze ścieżki. Sukcesy Michaela Jacksona, Prince’a i Lionela Richie pokazały, że rynek jest na nich gotowy, ale ponad 40-letnia czarna kobieta?

Tina podpisała w 1983 roku nowy kontrakt z Capitol Records za namową managera Johna Cartera, który zaproponował jej nowe podejście do wizerunku scenicznego i repertuaru – na mocniejszy, seksowny i bardziej pop rockowy. Już pierwszy singiel, cover Al Greene’a Let’s Stay Togehter stał się dużym przebojem i przekonani do słuszności wybranej drogi artystka i firma postanowili szybko nagrać nową płytę. Specjaliści z Capitol gorączkowo poszukiwali utworów na płytę – nagrywano ją początkowo w Anglii, a w końcu w USA przy współpracy kilku producentów. Ale rezultat jest naprawdę doskonały – wokal Tiny świetnie sprawdził się w nowym repertuarze, a utwory zostały dobrane zaskakująco dobrze.

Największe przeboje z płyty to odrzuty z sesji nagraniowych innych wykonawców – mocne rockowe What’s Love Got To Do It z albumu brytyjskiej grupy Buck Fizz, piękna ballada Private Dancer nie weszła na Love Over Gold Dire Straits. Ten utwór był zresztą różnie interpretowany, głównie jako opowieść o pani lekkich obyczajów. Na gitarze nie zagrał jednak autor przeboju Mark Knopfler, ale inny z wielkich brytyjskich gitarzystów Jeff Beck. Tylko trzy utwory na tym albumie zostały napisane specjalnie dla Tiny – rozpoczynający I Might… z elementami autobiograficznymi oraz taneczny Show Some Respect i Steel Claw. Pozostałe, to nowe wersje już nagranych wcześniej piosenek – szybki rytmiczny soul z elementami disco I Can’t Stand The Rain – Ann Peebles, Better Be Good To Me – Spider, Help! – The Beatles, 1984 – David Bowie. Trudno w to uwierzyć, ale ta z pozoru przypadkowa mieszanka tworzy świetny zestaw – większość nowych wersji jest znacznie lepsza od pierwowzorów (oczywiście poza The Beatles i Bowiem). Płyta została bardzo dobrze przyjęta – zdobyła wiele nagród, świetnie się sprzedawała, a Tina dzięki temu stała się w wieku 44 lat nową wielką gwiazdą.

Album i nowy sceniczny image Tiny były przełomem – dotychczas symbolami seksu były młodsze osoby, a sceniczny temperament był domeną mężczyzn. Piosenkarka z pięknymi długimi nogami w szpilkach i burzą włosów stała się prawdziwą ikoną stylu pop-rock. Private Dancer pozostaje jednym z największych sukcesów komercyjnych w historii z prawie 20 milionami sprzedanych płyt. Trasa koncertowa z eksplodującą wigorem i entuzjazmem, tańczącą na scenie Tiną tylko ugruntowała jej status gwiazdy.

W 1985 roku wystąpiła u boku Mela Gibsona w trzeciej części Mad Maxa, do której nagrała przeboje We Don’t Need Another Hero i One Of The Living. W 1986 roku wydała nową płytę Break Every Rule z takimi przebojami, jak Typical Male, Two People i What You Get Is What You See. Spotkała się ona z bardzo dobrym przyjęciem, podobnie jak koncertowa, wydana na dwóch CD lub trzech LP Tina Live In Europe z 1988 – jeden z najlepszych koncertów w historii z niezapomnianymi duetami: z Davidem Bowie, Bryanem Adamsem, E. Claptonem i Robertem Cray’em. Jeśli ktoś chce zobaczyć najlepsze lata branży muzycznej i pełen gwiazd, i świetnej muzyki ponad dwugodzinny spektakl – polecam ten koncert – szczególnie, że w czasach pandemii chyba długo nie zobaczymy niczego podobnego.

Następna płyta Foreign Affair to przebój tytułowy i hit The Best. Składanka Simply The Best wydana w 1990 roku to ogromny sukces – ponad 8 milionów sprzedanych egzemplarzy. Następne trasy koncertowe to kolejne spektakularne sukcesy – w 1993 roku ukazał się film What’s Love Got To Do It opisujący historię Tiny i Ike’a, do którego Tina nagrała piosenkę I Don’t Wanna Fight. W 1995 roku nagrała tytułowy przebój do nowego Bonda Goldeneye – wielki przebój. Rok później, w trakcie nowej trasy, odwiedziła ponownie Warszawę – tym razem dając świetny koncert na stadionie Gwardii. Wszyscy tam obecni pamiętają spektakularną scenografię, doskonałą formę wokalną i fizyczną Tiny (i fajnego długowłosego saksofonistę).

Kolejne płyty to również sukcesy – Wildest Dreams i Twenty Four Seven i kolejne ogólnoświatowe trasy koncertowe. Wreszcie w roku 2007 ogłosiła zakończenie kariery i trwające dwa lata tournee było ostatnim. Tina zachowała prawdziwą klasę odchodząc w wielkim stylu.

Mocno doświadczona przez życie u boku Ike’a długo nie mogła znaleźć sobie partnera. W 1985 roku w czasie promocji w Anglii poznała młodszego od siebie o kilkanaście lat pracownika EMI z Niemiec Erwina Bacha. Opiekował się on Tiną w czasie pobytu w Europie i bardzo się ze sobą zaprzyjaźnili. Pojawiło się uczucie i po kilku miesiącach zostali parą. W 2013 roku wzięli ślub w Szwajcarii, a Tina zrzekła się obywatelstwa USA i została Szwajcarką (zdała nawet egzamin z języka niemieckiego i historii Szwajcarii). Są szczęśliwi i mocno wspierają się w trudnych chwilach – Tina przeżyła samobójstwo syna, wylew, leczenie raka jelit, a także chorobę nerek – potrzebna była transplantacja, a dawcą został Erwin. Mieszkają razem w Zurychu, ostatnio ze względu na stan zdrowia Tina ogranicza kontakty z mediami. W 2007 roku Ike Turner przedawkował narkotyki i zmarł. Tina nie pojawiła się na pogrzebie – wydała oświadczenie, że nie utrzymywała z nim żadnych kontaktów od ponad 30 lat i nie będzie się na jego temat wypowiadać.

Ike w jednym z ostatnich wywiadów powiedział, że owszem, bił Tinę, ale tak przecież był wychowany i nie uważał, że robi coś złego – w jego społeczności była to raczej norma. Jest to dobra ilustracja sedna problemu, który stara się uregulować Konwencja Stambulska. Przemoc w rodzinie to naruszenie praw człowieka, niezależne od statusu społecznego i ekonomicznego, które nie może być tłumaczone uwarunkowaniami kulturowymi czy źle rozumianą tradycją. Błędy akceptowane w przeszłości nie mogą być powielane, a jeśli takie przypadki się pojawią, nie mogą być prywatną sprawą ukrywaną w zaciszu domowym, tylko muszą być zwalczane wymuszonym przez państwo i jego instytucje prawem. Należy osobom dotkniętym tym problemem zapewnić pomoc ekonomiczną i psychologiczną. Nie każda kobieta znajdzie w sobie tyle siły i odwagi, aby postąpić tak jak Tina.

W jednym z ostatnich wywiadów, który udzieliła Tina, powiedziała, że miała ciężkie życie, przez prawie 50 lat na scenie, nieustannie w drodze i trasie, zaniedbywała rodzinę i przyjaciół, ale czerpała energię i radość z dawania przyjemności i zabawy tak wielu ludziom. Nie obwiania jednak nikogo za swoje błędy, ale radzi, aby nie oglądając się na innych patrzeć zawsze z nadzieją w przyszłość. Teraz jest szczęśliwa, kochana i spełniona, i wie, że szanując siebie i ciężko pracując można osiągnąć wszystko, o czym się marzy… Piękne credo pięknej osoby i Wielkiej Gwiazdy.

/