TRANSGRESJE

Marek Krzystanek

Intuicja kliniczna, czyli postrzeganie skojarzeń między skojarzeniami pomiędzy skojarzeniami (etc.) oparte na doświadczaniu tysięcy spotkanych osób podpowiada, że w modelu podatności i stresu brakuje jednego – czynnościowego aspektu działania mózgu. Sieć komórek jako hardware oparta na matrycach cegiełek białkowych nie jest statyczna i zmienia się nieustannie, a zmiany te są związane nie bezpośrednio z genetyką, ale z używaniem mózgu. Sam fakt, że do powstania nowej synapsy wystarczy ok. trzech minut pokazuje, że w modelu podatności biologicznej istnieje zmienna, która nie jest stała. W moim przekonaniu, brakującym elementem modelu podatności i stresu jest parametr programów osobowościowych, który można porównać do informatycznego software (Rycina 1).

Rycina 1. Trzyelementowy model podatności i stresu, w którym oprócz podatności biologicznej i czynników środowiskowych znajduje się element wzorców myślenia, działania i reagowania, który ma charakter nabyty w czasie życia i przyczynia się do powstawania zaburzeń psychicznych.

Tym brakującym elementem są wzorce osobowościowe, które jako wzorce intelektualne, emocjonalne i behawioralne zmieniają sieć połączeń w mózgu i gromadzą się przez całe życie. Trudno znaleźć dla tych wzorców termin naukowy, który nadałby im uchwytny charakter. Z pomocą przychodzi nowa szkoła biologii, wprowadzająca termin pól morfogenetycznych. Zakłada ona konieczność wprowadzenia do nauki nowego fizycznego aspektu rzeczywistości, który w fizyce kwantowej określany jest wymiarami informacyjnymi. W gestii wyjaśnienia (które będzie być może zaciemnieniem), kolejny proponowany elementarny byt fizyczny – superstruna, istnieje w 11 wymiarach. Brana kosmiczna, określająca warunki stałych fizycznych znanego nam wszechświata pozawala superstrunie na rozwinięcie trzech wymiarów przestrzeni i jednego wymiaru czasu. Pozostałe wymiary pozostają zwinięte i pola morfogenetyczne miałyby istnieć właśnie w tych zwiniętych wymiarach informacyjnych.

Dalej wyjaśniając (lub jeszcze bardziej zaciemniając), nowa biologia postuluje istnienie pól morfogenetycznych, które tworzone są i utrzymywane przez aktywność mózgu. Mózg wytwarza pole morfogenetyczne albo używa już istniejącego. Dzieje się to dzięki zjawiskom kwantowym, zachodzącym w mózgu. Każda komórka organizmu, również neurony wypełnione są równolegle ułożonymi mikrotubulami, połączonymi ze sobą nitkami aktyny. Mikrotubule z kolei komunikują się pomiędzy sąsiednimi komórkami za pośrednictwem ścisłych łączy. Białko tubulina w mikrotubuli może przyjmować różne położenia. Teoria zakłada, że dzięki żelowaniu cytoplazmatycznemu tubulina jest na tyle izolowana od wpływów otoczenia, że może wchodzić w stan nieokreśloności, czyli superpozycji. W stanie superpozycji pola morfogenetyczne wpływają na położenie tubuliny w każdej mikrotubuli. Kiedy tubuliny przechodzą ze stanu superpozycji w stan ustalony, przyjmują one konformację przestrzenną warunkowaną przez pole morfogenetyczne. W ten sposób pola te mogą mieć wpływ na powstawanie w mózgu myśli (Rycina 2).

Rycina 2. Mózg synchronizuje swoją pracę z polem morficznym, które zmienia konformację tubulin w sieci mikrotubul, wpływając na myśli i zachowania.

Idąc dalej, wyliczono teoretycznie, że dla takiego funkcjonowania mózgu podstawową jednostką nie może być neuron, ale ich sieć, złożona z kilkudziesięciu tysięcy komórek. Tworzą one współpracujące ze sobą jednostki funkcjonalne. Proces uczenia się polega więc w istocie na rozwijaniu umiejętności synchronizowania ze sobą pracy coraz większej liczby takich jednostek funkcjonalnych, tak żeby móc synchronizować je z coraz bardziej skomplikowanymi i hierarchicznie rozbudowanymi polami morfogenetycznymi. Mózg funkcjonuje jak sieć mikrotubul, przez które przechodzą zharmonizowane prądy dipolowe, tworzone przez błyskawicznie zmieniające się układy tubulin w mikrotubulach. I wszystko to brzmiałoby jak czysta fantastyka naukowa, gdyby nie to, że takie prądy dipolowe udało się już wyindukować eksperymentalnie w mikrotubulach.

Potrzebę wprowadzenia do nauki fenomenów fizykalnych, odpowiadających wzorcom myśli czy zachowań sygnalizował już 70 lat temu Karl Lashley, który udowodnił w prosty sposób, że mózg nie działa na zasadzie przekaźnictwa elektro-chemicznego. Zarejestrował on ruchy pianisty w czasie gry, a następnie obliczył, że średni czas pomiędzy kolejnymi uderzeniami klawiszy jest krótszy, niż czas jaki zajmuje przejście impulsu aferentnego i eferentnego drogą nerwów. Karl Lashley na drodze nieco bardziej okrutnych eksperymentów naukowych udowodnił ponadto, że informacje „pamięciowe” nie są zapisane w żadnym miejscu mózgu. Mózg ma do nich dostęp, jednak nie ma czegoś takiego jak engram pamięciowy – systematyczne niszczenie kolejnych obszarów mózgu u głowonogów i szczurów ujawniło, że w sytuacji pozostawienia części obszaru odpowiedzialnego za pamięć, w żadnym wypadku zwierzęta nie traciły nabytych wcześniej umiejętności.

Wracając z wszechświata kwantów do kliniki – rozwijający się mózg ma kontakt z coraz większą liczbą pól morfogenetycznych albo po prostu – z myślami i umiejętnościami, które są jak oprogramowanie wgrane do hardware sieci neuronowej. Ten czynnik czynnościowy nie jest obojętny dla powstawania chorób. Wrodzone i nabyte programy osobowości tworzą predyspozycję do pewnych sposobów myślenia, odczuwania, reagowania i tworzenia relacji oraz skłonność do orientacji emocjonalnej, intelektualnej, ekstrawertycznej czy introwertycznej. Elementy te mają niezaprzeczalny udział w powstawaniu zaburzeń psychicznych, a bez metafizyki nowej psychiatrii – czyli fizyki pół morfogenetycznych i zejścia do poziomu kwantowego – nie ma też dla nich miejsca w łonie współczesnej nauki. Pora to zmienić.

/