HISTORIA PSYCHIATRII KRAKOWSKIEJ OD KUCHNI

Jacek Bomba

/

Cóż może łączyć tytuł piosenki Beatlesów z drugiej połowy lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku z kuchenną historią Krakowskiej Katedry Psychiatrii? Piosenki Beatlesów zyskały światowy rozgłos i nadal są popularne. Wszyscy nadal są znani i chyba bogaci. Kto zaś zna krakowskich psychiatrów?

O autorstwo piosenek toczą się spory. Ta, która dała tytuł felietonowi początkowo była uważana za dzieło Lennona i McCartneya, potem samego Lennona. Spory o autorstwo opracowań wyników pracy zespołowej w Krakowskiej Katedrze nie są znane (nawet jeśli się toczyły). Praca zespołowa była w Krakowie ceniona. Przywiązywano też wagę do znaczenia jakie mają debata i wymiana myśli dla pracy klinicznej i badań naukowych. Leczenie wymaga zespołu, i to złożonego z ludzi o różnym przygotowaniu zawodowym. Podobnie – rozwiązywanie problemów badawczych. Zespołowość wydaje się być cechą wspólną Beatlesów i Krakowskiej Katedry. Dzięki temu, że o Beatlesach wie każdy, wszyscy wiedzą, że Lennon i McCartney twierdzili, że tytuł piosenki wziął Lennon z przedszkolnego rysunku synka, a treść zainspirowała Alicja w krainie czarów. I że Starr miał w tej kwestii inne zdanie. A różnice poglądów wśród krakowskich psychiatrów mało kogo ciekawią. Może to dobrze? Chyba tak, jeśli stanowią punkt wyjścia do merytorycznych dyskusji. Niezależnie od opinii Beatlesów, powszechnie jednak odczytywano Lucy In the Sky with Diamonds jako kryptonim skrótu LSD. Dwuetyloamid kwasu lizergowego był, w tym czasie kiedy piosenka powstała, delegalizowany. Zanim znalazł się wśród nielegalnych środków psychoaktywnych budził nadzieje psychiatrów. Liczyli na to, że może się okazać skuteczny w leczeniu zaburzeń psychicznych.

W Katedrze Krakowskiej podzielano te nadzieje i w 1949 roku (ponad siedemdziesiąt lat temu!) Antoni Kępiński – oczywiście z zespołem – rozpoczął badania nad działaniem i potencjałem leczniczym Deslizydu (tak nazywał się dostępny wówczas preparat znanej szwajcarskiej firmy farmaceutycznej). Wyniki tych badań nigdy nie zostały opublikowane. Właśnie zmieniła się polityczna sytuacja psychiatrii. Obowiązywała w nauce jedynie słuszna linia, a ta nie dopuszczała eksperymentów z zachodnioeuropejskimi preparatami. Zanim jednak wyniki niedopuszczalnego eksperymentu zostały schowane do szuflady, Kępiński, według ówczesnego wzoru, rozpoczął ustalanie dawki i badanie bezpieczeństwa tego związku chemicznego od siebie. Potem do badań zakwalifikowano dwoje pacjentów. Wyniki nie były zachęcające i próby zostały przerwane. Wznawiano je później, ale w innych celach. Sądzono, że przeżycie psychozy po LSD pomoże w leczeniu ludzi chorych. Że doświadczenie własne ułatwi psychiatrom zrozumienie cierpienia ich pacjentów.

W zachowanych protokołach badań, składających się z raportu uczestnika i zapisu obserwacji prowadzonych przez eksperymentatorów (a było w tym zespole kilkoro późniejszych profesorów psychiatrii!) znajdują się informacje o silnie odczuwanej – po przyjęciu preparatu – potrzebie jedzenia i picia. Towarzyszyła jej utrata przyjemności zaspokajania, tych podstawowych przecież, potrzeb. Mało zachęcające.

Zaleca się zatem nie przyjmować LSD przed jedzeniem.

W czasach eksperymentowania z LSD w Krakowie jadało się w tej porze roku kurczęta z mizerią. Może do tego obyczaju warto wrócić?

KURCZAKI SMAŻONY

1 młody kurczak na 4 osoby
1 jajko
2 łyżki mąki
1 filiżanka bułki tartej
½ kostki masła
  sól, pieprz

Kurczaka podzielić na ćwiartki (albo kupić same ćwiartki, takie, jakie się lubi). Obić je pięścią, posilić i oprószyć mielonym pieprzem. Obtoczyć w mące (można włożyć do woreczka foliowego jeśli się ich używa, wsypać mąkę, ścisnąć otwór i wstrząsać woreczkiem).

Rozkłócić dobrze na talerzu jajko i kolejno maczać w nim umączone ćwiartki. Umoczone w jajku obtaczać w przygotowanej na innym talerzu bułce tartej.

Rozgrzać na patelni łyżkę masła i obsmażyć panierowane ćwiartki kurczaka na złoto. Przełożyć do nagrzanego rondla, obłożyć pozostałym masłem, przykryć i dusić w piekarniku, w temperaturze 800 C około 40 minut.

W tym czasie w dużej ilości wody ugotować młode ziemniaki z łodygami koperku. Gotuje się właśnie 40 minut. Odcedziwszy, usunąć łodygi kopru, dać masła i siekanego koperku, mocno wstrząsnąć, żeby się koperkiem otoczyły. Nie przykrywać. Można odkryte trzymać w cieple.

MIZERIA

1 ogórek na osobę
1 łyżka octu (najlepiej jabłkowego lub winnego)
2 łyżki wody
2 łyżeczki cukru
  sól, pieprz
  koperek (niekoniecznie)
  kwaśna śmietana (niekoniecznie)

Ogórki obrać (zaczynając od jaśniejszego końca) i pokroić na cienkie plasterki. Najlepiej urządzeniem do szatkowania. Posolić i odstawić. Ocet, wodę i cukier zagotować i ostudzić. Lekko odcisnąć zmiękłe ogórki, przełożyć na salaterkę i obficie skropić marynatą octową. Oprószyć pieprzem. Można na wierzchu położyć kwaśną śmietanę i posiekany koperek.

Mizeria wymaga podania oddzielnego talerzyka do surówek!

/